sobota, 18 lipca 2015

Od Zoe

Śmierć jest zła. Dlaczego tak sądzę? Mam ku temu powody. Jestem zła. Wiem o tym. Czynię śmierć.. a wszystko co złe istoty czynią musi być złe.
Ale czy mogę być zła mszcząc śmierć mojego przyjaciela?
Kaj powinien żyć. Był młody... nie zawinił nikomu. Był dobrym chłopakiem. Był moim bratem.
Odszedł z tego świata w niewłaściwy sposób i za wcześnie.

Otworzyłam oczy. Odsunęłam się od karku kolejnej ofiary. I spojrzałam jej w martwe oczy.



To była ostatnia osoba na liście. Skończyłam. Zemsta sie dopełniła w 100%.. Wszystkie osoby które przyczyniły sie do śmierci Kaja nie żyły. Czy czułam ulgę? Nie. Czy cokolwiek czułam? Nie.
Minął już miesiąc od śmierci Kaja a tym samym od momentu w którym zerwałam kontakt z przyjaciółmi oraz już miesiąc mam wyłączone człowieczeństwo. Wątpiłam w to że mogłabym je jeszcze włączyć.. kiedyś. Brak.. odczuwania emocji był fajny. Nie czułam winy, smutku, radości, tęsknoty.. Tak było mi dobrze.
Otarłam usta z uśmiechem.



Nagle coś poczułam.Byłam w domu ostatniej ofiary. Mężczyzna z żoną leżeli martwi na ziemi. Jak mogłam wcześniej nie wyczuć czyjejś obecności jeszcze? Ktoś był na górze.
Weszłam po schodach ostrożnie. Zobaczyłam uchylone drzwi do jakiegoś pokoju. Tam była ta osoba. Weszłam do środka.
-Czuje Cię. Wyłaź!-podniosłam głos.
Byłam w pokoju.. dziecięcym. Z uśmiechem otworzyłam drzwi do szafy.
-Mam cię!-powiedziała mi wyciągnęłam za rękę dziewczynkę.. płakała.
-Nie zabijaj nie...-powiedziała.
-Eh... ile masz lat?
-Osiem.
-Jak nasz na imię?
-Elena.
-Ślicznie. Ja jestem Zoe. Masz jeszcze jakieś rodzeństwo?
-Starszego brata..
-Gdzie jest?
-Wyjechał na studia.
-Ok... sprawie że zapomnisz o tym co tu sie stało. Nie zabiję cię. Nie jestem potworem. Nie morduję dzieci.
-Dlaczego.. zabiłaś moich rodziców?
-Twój tata zrobił coś bardzo złego.. musiałam go ukarać.
-Rozumiem..
-Mądra dziewczynka.
-Nie jesteś człowiekiem..
-To kim jestem?-zapytałam siadając na kanapie.
-Wampirem.. czytałam o takich jak ty książki.
-Boisz sie mnie?
-Nie wiem.. chyba nie.
-To i dobrze i źle.
-Oddasz mnie bratu?
-Tak.
-Dobrze..
-Kim chciałabyś być w przyszłości?-zapytałam.. sama nie wiem dlaczego.
-Wampirem.
Uśmiechnęłam się.




-Fajnie być wampirem ale to też jak wszystko ma swoje minusy.
-Wampiry zabijają ludzi?
-Zależy. Wiesz... wampir posiada coś takiego jak człowieczeństwo. To większości wampirom nie pozwala zabijać ludzi.
-A ty nie masz człowieczeństwa czy należysz do tych którym to nie przeszkadza?
-Miałam kiedyś człowieczeństwo .Ale kiedy mój brat zginął.. wyłączyłam .Dlatego też tu jestem.
-Rozumiem..
-Dobra Elena.. sprawie że zapomnisz o mnie i tym wszystkim.
Zahipnotyzowałam ją i poiłam jej inną wersje wydarzeń.
-Dam ci telefon i zadzwonisz do brata.. schowasz się do szafy. Potem zadzwonisz na policję. Powiesz im że ktoś sie do was włamał. Ukryłaś sie w szafie.. że twoi rodzice nie żyją. Oni sie tobą zaopiekują a twój brat pewnie niebawem wróci.
Tak jak jej nakazałam tak zrobiła. Tego rozkazu też nie bedzie pamiętać.
Wyszłam z domu. I co teraz począć?

Poszłam do hotelu w którym teraz sie zatrzymałam. Przebrałam sie i zamierzałam iść na imprezę.
Kiedy byłam już naszykowana wyszłam z hotelu. Podeszłam do jakiegoś faceta który przyjechał właśnie samochodem.
Dzięki wampirzym sztuczka kazałam mu robić za mojego szofera i zawieść mnie do klubu.
Jechaliśmy obok lasu. Słuchałam muzyki... Kiedy nagle samochód się zatrzymał.
-Dlaczego stoisz? jedz!-wściekłam się.
-Nie mogę.
-Dlaczego?!
-Bo na ulicy stoi wielki wilk.
-Co?
Wyjrzałam przez szybę. Oooo kłopoty. Wilkołak.
Zobaczyłam wychodzące z lasu kilkanaście par wilczych oczu.
-Jedź kretynie!
-Nie mogę...
-Jedź! Rozjedź go!
Ruszył. Wilk zamiast uciec w las wskoczył na samochód. Kierowca kretyn wjechał w drzewo.
-Co za kretyn!-powiedziałam patrząc na pół żywego. .zmasakrowanego faceta.
Na szczęście byłam nasycona wiec miałam sporo sił. Wysiadłam z samochodu. Też byłam trochę poobdzierana.






Wilkołaki zbliżały sie do mnie.
-Do budy kundle!-krzyknęłam.
Zaczęły biec w moja stronę. Zaczęłam biec przez las. Tym razem byłam szybsza i zwinniejsza niż przedtem. Nie ten kraj.. to nie mogły być wilki od Cola. A szkoda...
-Kretyni jestem nietykalna! Jeden z was kundli jest we mnie wpojony!-krzyknęłam do nich biegnąc.
Nie zaprzestały pościgu. Tak graja ok!
Wskoczyłam na drzewo i zaczęłam się wspinać. Było dosyć wysokie. Przeskakiwałam z drzewa na drzewo. W sukience było trochę trudno.. na szczęście szpilki zostały przy samochodzie..
Nagle straciłam równowagę jednak nie przewróciłam sie spadając na ziemie. Biegłam dalej.
Zobaczyłam przed sobą przepaść... Skupiłam się. Zaczęłam biec szybciej. Dam radę przeskoczyć na drugą stronę!
Odbiłam sie od jakiegoś głazu i skoczyłam. Zobaczyłam pod sobą w dole jakaś rzekę. Doskoczyłam na drugą stronę. Udało sie! Jednak ziemia sie osunęła spod moich nóg i runęłam w dół prost do lodowatej wody..
W wodzie nie mogłam wypłynąć n powierzchnię. Woda była na prawdę zimna. Nurt rzeki był silny.. nie dotykałam dna... Straciłam przytomność.


Ocknęłam sie dopiero sama nie wiem kiedy... Byłam na brzegu rzeki. Sama nie wiem gdzie byłam. Byłam w środku jakiegoś lasu. Wstałam. Ledwo trzymałam sie na nogach. Poszłam przed siebie..

1 komentarz: