poniedziałek, 13 lipca 2015

Od Zoe

Rozmowa z Rosalie dała mi nadzieji. Nie myślałam już że nikt tam mnie nie chce.
-Jedź do niej. Spotkajcie się.-powiedział Kaj.
-Nie za szybko na spotkania?
-Nie.
-Droga powrotna troche zajmnie czasu..
-Teleportuje cię tam.
-Nie wiem...
-Zobaczysz. Będzie dobrze. Jak coś to pisz, dzwoń... Teleportuje cię spowrotem jak będziesz chciała.
-No.. Dobrze. Ogarne się tylko.. Musze się przebrać. Wyglądam troche jak jakiś bezdomny-zaśmiałam się.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej koszulkę i spodnie. Przebrałam się przy Kaju. Nie wstydziłam się go. Był moim przyjacielem.

Kiedy byłam gotowa teleportował mnie. Stałam teraz przed domem w którym mieszkali moi przyjaciele. Nie czułam ich. Nikogo nie było w domu. Jednak jestem tu po to by zobaczyć Rosalie. Skupiłam się i starałam się wyszukaçjej poprzez zapach. Karmiłam się więc byłam silna. Nadal jednak byłam tylko w połowie wampirem to mi odpowiadało.
Poczułam jej zapach. Uśmiechnęłam się i zaczęłam biec.
Po pewnym czasie dotarłam do jakiegoś dziwnego miejsca. Był tu bardzo silnie wyczuwalny zapach krwi. Zmartwiłam się. Co jest?
Szłam ostrożnie. Usłyszałam kogoś. Spojrzałam w strone budynku i zobaczylam człowieka.
-Nie ruszaj się!-powiedział do mnie.
Zatrzymałam się. Czyżby Rosa znowu wpadła w tarapaty? Była w środku. Czułam ją.
Nagle uslszałam halas za sobą i wyczulam człowieka.. W tym samym czasie ktoś do mnie strzelił. Zachwiałam się. Spojrzałam na ramię. Miałam w nim coś dziwnego tak jakby strzykawkę. Coś dziwnego przedostało się z niej do mojego organizmu. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Poczułam jak kły mi się wysuwają.. Upadłam jednak nadal mniej więcej wiedziałam co się dzieje jednak nie mogłam się ruszać. Dwoje chłopaków podeszło do mnie. Jeden z nich rozchylil mi górną wargę.
-Wampir. Mamy nowego gościa.
Zaczeli się śmiać i zaciágneli mnie do budynku. Wrzucili mnie do jakiejś ciemnej celi. Nadal nie miałam władzy nad swoim ciałem. Nie mogłam nawet ręki podnieść i robiłwm się senna. Co oni mi podali?!

***

Kiedy się obudziłam odzyskałam już trochę kontroli nad ciałem. Mogłam się podnieść z zimnej betonowej podłogi. Oparlam się o ścianę. Moje kły nadal były wysunięte i nie mogłam ich schować. Boleśnie ranily moją dolną wargę. Głud wzrastał ale i gniew. Niech ja tylko dostanę tych drani w swoje łapy a moje kły posmakują ich krwi..
Jednak słowa Kaja.. I to ile czasu spędziłam nad opanowaniem głodu.. Nie mogłam tego zaprzepaścić. Nie mogłam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz