Drewniana prycza była nie wygodna. Siedząc na niej spojrzalem na kraty w oknie. Wyglądały solidnie. Od razu sobie przypomniałem, gdzie się teraz znajduje.
Bol nadgarstków na szczęście juz minął. Nie miałem powodu narzekać. Niebo za oknem było ciemne jak wnętrze kopalni. Położyłem się na pryczy i zamknąłem powieki. Może tym razem odpocznę bez jakiś głupich snów. Nikt mi na pewno nie będzie przeszkadzał. Przynajmniej tej nocy. Niestety albo stety gdy juz zasypiałem pojawił się Ruvik. Boże jak ja wyglądałem.
-czego? -spytałem stojącego na drugim końcu celi Ruvika
Tym razem ku mojemu zdziwieniu nie zaczął się śmiać, spojrzał się na mnie jakby mnie badał, może czytał w myślach i podszedł powolnym krokiem do stalowych drzwi. Nie miały klamki ani okna czy najmniejszej szpary, a on przyłożył dłoń do miejsca gdzie powinna znaadować się klamka i po chwili znów usłyszałem trzask otwieranych drzwi.
Wyszedł na korytarz i poruszał się wzdłuż niego teleportujac się o 5 metrów przed siebie. Szedłem za nim próbując dotrzymać mu kroku. Nagle na naszej drodze stanęli policjanci, nie wiedziałem co zrobić, skryłem się za filarem i obserwowałem co robi Ruvik.
http://33.media.tumblr.com/d6c7fc0c5f557fad848aa0e09fbc7933/tumblr_ndsjb8EqUC1qbvfiio1_500.gif
Zabijanie straży nie sprawiało mu najmniejszego problemu. Gdy się nimi zajął poszliśmy dalej. Idąc usłyszałem na korytarzu odgłos dudniących kroków. Ktoś zbiegał z drugiego piętra, gdzie znajdował się areszt. Chwile potem było słychać jak wpada do pokoju zadyszany policjant i krzyczy z przejęciem.
-aresztant uciekł!
Oho juz o mnie wiedzą, na pewno będą mnie szukać.
-jak to kurwa zniknął?! - warknął prawdopodobnie jakiś szef
-nie mam pojęcia panie aspirancie - zameldował funkcjonariusz - cela jest otworzona
Nagle Ruvik pojawił się przedemną z niezadowolona miną, chciał mnie pospieszyć. Dalsza część ucieczki była bez komplikacji. Staliśmy przy wysokim murze więziennym juz na zewnątrz, Ruvik spojrzał się na mnie z mina mówiącą ,,juz po wszytskim, wracaj do siebie"
-czemu to zrobiłeś? - spytałem nieco zdziwiony tym całym zajściem ale on nic nie odparł, podszedł tylko do mnie, chwycił mnie za ramie, myślałem ze w geście przyjacielskiego poklepania ale nie... on wyjął ze mnie chip uniemożliwiający korzystanie z magji i zniknął.
Serce podskoczyło mi niemal do gardła. Ktoś stal przy łóżku Rosi. Namacałem w ciemności kontakt i włączyłem lampkę.
Jaskrawe światło rozproszyło chodź trochę mrok. Rosi się przebudziła. Wpół oślepiona, wyrwana ze snu, tarła powieki palcami. Gwałtowna jasność kula ją w oczy z bezlitosną furią. Musiało minąć jeszcze kilka sekund, żeby przejrzała zupełnie.
-Jezu... - jękneła przerażona poznawszy intruza.
Przy jęk łóżku stał Ruvik,trzymając w dłoni zakrwawiony nóż. Miał na sobie biały jak zawsze brudny płaszcz z kapturem. Krwawe plamy na ubraniu były dobrze widoczne. Tworzyły na materiale makabryczny wzór. Nie mogła oderwać od niego wzroku, zdębiała.
Ruvik nieznacznie zerknął na mnie, kiwnął głową i znikną. Stałem tak jeszcze chwile i nagle poczułem jak Rosi przytula mnie z wielką siłą. Odwzajemniłem się i połorzyliśy się w łóżku.
-jak udało ci się uciec? -spytała powstrzymując łzy
-będą mnie szukać nie mogę tu zostać, a jak ty wyjeździesz będzie to podejrzane, muszę się gdzieś zaszyć.
Dalszą cześć nocy spędziliśmy razem rozmawiając o tym całym więzieniu i śpiąc.
(sorry ze gif w linku ale pisze z tel )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz