wtorek, 21 lipca 2015

Od Zoe

Wampiry pustoszyły szkołę czarodziei. Ja siedziałam w wielkim fotelu w bibliotece i patrzyłam jak dwóch moich karmi się na jakimś nauczycielu.
-Nigdy nie lubiłam tej szkoły. Odkąd była ta epidemia. W sumie.. teraz by sie przydała..
Jeden z moich "ludzi" podszedł do mnie.
-W szkole nie został nikt żywy.
-Doskonale.
Ja sama już dawno sie pożywiłam.
-Zwołaj wszystkich do głównej sali. Wracamy.
Posłuchał sie mnie.
Po niespełna 10 minutach wszyscy moi byli już zebrani.
-Gratuluje dobrej roboty. Najedzeni? To dobrze. Teraz wynosimy sie stąd.-powiedziałam patrząc na moich ludzi.
Jako że moja matka była czarownicą.. umiałam czarować. Teleportowałam nas do głównej siedziby.
-Ah... jak sie nie mogę doczekać kiedy to wszystko sie zakończy. Kiedy te wszystkie śmieci zginą a reszta będzie nam poddana. Wampiry wreszcie będą panować nad wilkołakami! -powiedziałam śmiejąc się.
-Zoe.. Ktoś do ciebie. Znaleźliśmy go nieopodal-powiedział Fill wchodząc do salonu.
-A kto to taki?
-Wilkołak.
Zmrużyłam oczy.
-Zaprowadźcie tego kundla do mojego pokoju. To prywatne sprawy.
Sama po chwili dopiero dotarłam do swojego pokoju. Zobaczyłam tam skutego łańcuchami Cola.
-Na prawde szukasz śmierci?-zapytałam.
-Musiałem cię zobaczyć.. Porozmawiać.
-Jesteś na tyle głupi czy udajesz? Możesz tu umrzeć.
-i tak moje życie bez ciebie nie ma sensu.
-Cole... To się robi nudne..
-Wiem że taka nie jesteś. Spotkało cię w życiu wiele bólu... Tego ostatniego nie wytrzymalaś. Wyłączylaś człowieczeństwo.. Zemścilaś się.. Juz po wszystkim. Możesz włączyć je na nowo. Możesz znowu być tą dobrą Zoe.
-Nie Cole. Żyjesz przeszłością. Tamta Zoe już dawno umarła.
-Nie.
-Łudź się dalej.
-Gdyby tamtej Zoe już nie było byłbym martwy już dawno.
-A jaką masz pewność że cię nie zabiję?
-Bo czujesz coś do mnie. Dawna Zoe jest w tobie. Nie umarła.
-Bredzisz kundlu.
-Nie..
-Wampir i wilkołak? To nie pasuje.
-A jednak tak... Los tak chciał dlatego się w ciebie wpoiłem
-Ty we mnie. Nie ja w ciebie.
Zobaczyłam ból w jego oczach. Coś we mnie.. Coś martwego drgnęło jednak po chwili to uczucie znikło.
-Uwolnie cię ale masz zniknąć z mojego życia.
-Nie mogę...
-Ale musisz.
Rozwiązałam go a kiedy on chciał coś powiedzieçteleportowałam go do watahy w której mnie złapali.
Tamta Zoe w którą się wpoil juź dawno umarła. Teraz jest inaczej. Nie ma już we mnie dobra.

(Dobranoc :* potem napisze dluższe bo teraz niedługo będzie 2 a ja musze z samego rana wstać :/ )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz