niedziela, 12 lipca 2015

Od Ruvika

Był chyba wieczór, nie miałem jak oszacować czasu, nie było żadnego zegarka ani okna, mogłem tylko zgadywać. Siedziałem na krześle przed monitorami kamerującymi cały obiekt, nogi miałem założone na ciężki metalowy trochę zardzewiały i bardzo brudny stół. Nie ma to jak w domu.
Było mi tu wygodnie, o nic się nie musiałem martwić, ale cały czas niepokoiła mnie sytuacja z Rosalie. W chwili gdy o niej myślałem zadzwonił do mnie telefon, o wilku mowa, ale to co usłyszałem wcale mnie nie uspokoiło, coś jej się dzieje ! Gdy tylko odłożyłem telefon pojawił się Ruvik.
-Rosi coś się dzieje !
-Wiem, jestem tobą, słyszę to co ty.
-A dlaczego to nie działa w odwrotną stronę ?
-Działa
Podszedł do jednego z monitorów i położył na nim dłoń. Urządzenie zaczęło wariować, a po chwili widziałem w nim Rosalie, była przerażona, chowała się. Obraz był dość nie wyraźny i w całym tamtym pomieszczeniu unosił się kurz który jeszcze bardziej pogarszał obraz.
-Wiesz gdzie ona jest ? - spytałem
-(Kiwnął głowa na tak)
Nagle poczułem lejący się na całego mnie ciężar, tak jakbym był niemiłosiernie zmęczony. Upadłem.
                       

-Jeszcze jeden zapluty szczeniak, ta praca mnie wykańcza, za stary na to jestem
Chyba się ocknąłem ale nadal było ciemno, słyszałem tylko w tle lamentowanie jakiegoś dziadka i przesuwanie krzesła które zmieniło się w notoryczne stukanie paznokciami o blat. 
Zorientowałem się ,że miałem zamknięte oczy, gdy je otworzyłem byłem w tym samym domu w którym wcześniej obserwowałem starca z ukrycia.
-Co tak leżysz ! wstawaj młody i weź kolacje z kuchni. Nie zapomnij też o mojej porcji !
Ależ ten dziad był nie przyjemny.
-A.. (przerwał mi )
-Na pytanie odpowiem ci przy stole !
Bez słowa odnalazłem kuchnie i nakryłem do stołu, usiadłem na przeciwko dziadka i spojrzałem sie na niego oczekując wyjaśnień. On zaczął jeść ignorując mnie więc zacząłem.
-A więc, o co w tym wszystkim chodzi ? Kim jesteś ? Po co ja tu jestem ?
Starzec miał na sobie wiele blizn świadczących o ciężkiej przeszłości i mądrości jaką zapewne posiadał. Odłożył widelec koło panierowanej piersi z kurczaka i napił się.
-O mnie nie musisz wiele wiedzieć, ale bądź świadom ,że władam każdą mądrością tajemną, jestem czarodziejem wieków, jednym z trzech braci i co jakiś czas... ( przerwałem mu)
-Trzech braci ?
-Nie przerywaj mi ! - chrząknął i kontynuował - i co jakiś czas trafia się taki ktoś jak ty, masz możliwości o których nawet nie wiesz, moim zadaniem jest nauczyć się wszystkiego czego tylko mogę i niestety chronić cię, a ostatnio masz sporo problemów.
-Skąd wiesz ?
-Mówiłem ci ! ja wiem wszystko. Ty ale drugi właśnie teraz zajmujesz się Rosaliom, ale wiedz ,że na długą metę nic z tego nie będzie, musisz każdą sekundę swojego życia włożyć w nauki.
-Chwila !
-Nie unoś głosu ! to porządny dom !
Wrrr ale on jest nie znośny, nie wytrzymam z nim ani chwili dłużej ale może mi pomoże.
-Jak masz na imię ?
-Mówi mi Gerald
-Geraldzie jeśli mi pomożesz z  Rosalią to ja podejmę próbę nauki u ciebie..
-Jeśli ci pomogę ? hahaha ! ty...
-Nie przerywaj. Ty mi pomożesz zająć się Rosalią, wiesz pilnować ją i wszytko w jej życiu wrócić do normy a ja podejmę się nauki u ciebie.
-A jeśli nie ?
-Pożegnamy  się
-Haha ! nie wiesz jak stąd wrócić !
-Nie martw się o to.
-Dobra wracaj to tej dziewki, nim Ruvik posunie zrobi trochę za dużo.
-Co ?
Nie zdążyłem powiedzieć ,,co" a już pojawiłem się s powrotem w psychiatryku przed monitorami.
Na jednym z nich widziałem Ruvika, wyglądał tak jak ja teraz, taki bez blizn. Rosalie siedziała na łóżku a on właśnie z niego wstawał przez moment patrząc na kamerę w rogu pokoju, była dobrze ukryta ale on wie dokładnie gdzie co jest.  Wyszedł od niej i pojawił się obok mnie już taki ,,normalny"
-Co się stało ?
-Na chwilę obecną jest bezpieczna
Szybko chciałem się przeteleportować do niej ale coś pomiędzy mnie zatrzymało, stałem w ciemności, nie miałem żadnego punktu odniesienia, jakbym był w czarnej dziurze. Szedłem przed siebie w ciemność, to było jak wieczne przechodzenie przez ściany ale po między ścianami nie było żadnych pokoi tylko non stop stojąca przed tobą i wokół ciebie czarno czysta ściana.
Nagle pojawiła się smuga światła i wyszła z niej Mary ?
Podchodziła coraz bliżej, uśmiechnięta jak kiedyś, podbiegła do mnie i zatrzymała się zaraz przed moją twarzą.
https://41.media.tumblr.com/fa5e68228c8e38b5078b10c1704d9809/tumblr_ndoozcCPJl1t3bl8zo1_500.png
-Cześć kochanie, tak strasznie tęskniła
Przytuliła mnie. Czułem dawne ciepło, uczucia powracały wraz ze wspomnieniami, to była moja Mery, tak tęskniłem. Czułem jak nieopanowana żądza przejmuje moje ciało a Mary zaczyna się śmiać, najpierw chichotać później coraz to głośniej i odważniej. I za jej plecami w ciemności pojawił się Ruvik, rzucał jakieś zaklęcie, poznałem to po niemym ruchu ustami.
https://33.media.tumblr.com/af8e977111dd1c09ffbb1a826fdf2901/tumblr_ndsbkkqY171r4aip1o1_400.gif
Mary wbiła we mnie paznokcie i rozpłynęła się ze wrzaskiem a ja obudziłem się przy Rosalie.
Usiadłem na kancie łóżka na którym ona była i z osłupieniem próbowałem ogarnąć logikę tych wszystkich wydarzeń. Rosalie mnie przytuliła.
-Dziękuje ,że mnie stamtąd wyciągnąłeś.
Tym gestem obudziła mnie. Przytuliłem ją.
-Wyciągnąłem ?
-Tak, dziękuje, jesteś wielki.
Trwaliśmy w uścisku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz