Było mi tu wygodnie, o nic się nie musiałem martwić, ale cały czas niepokoiła mnie sytuacja z Rosalie. W chwili gdy o niej myślałem zadzwonił do mnie telefon, o wilku mowa, ale to co usłyszałem wcale mnie nie uspokoiło, coś jej się dzieje ! Gdy tylko odłożyłem telefon pojawił się Ruvik.
-Rosi coś się dzieje !
-Wiem, jestem tobą, słyszę to co ty.
-A dlaczego to nie działa w odwrotną stronę ?
-Działa
Podszedł do jednego z monitorów i położył na nim dłoń. Urządzenie zaczęło wariować, a po chwili widziałem w nim Rosalie, była przerażona, chowała się. Obraz był dość nie wyraźny i w całym tamtym pomieszczeniu unosił się kurz który jeszcze bardziej pogarszał obraz.
-Wiesz gdzie ona jest ? - spytałem
-(Kiwnął głowa na tak)
Nagle poczułem lejący się na całego mnie ciężar, tak jakbym był niemiłosiernie zmęczony. Upadłem.
-Jeszcze jeden zapluty szczeniak, ta praca mnie wykańcza, za stary na to jestem
Chyba się ocknąłem ale nadal było ciemno, słyszałem tylko w tle lamentowanie jakiegoś dziadka i przesuwanie krzesła które zmieniło się w notoryczne stukanie paznokciami o blat.
Zorientowałem się ,że miałem zamknięte oczy, gdy je otworzyłem byłem w tym samym domu w którym wcześniej obserwowałem starca z ukrycia.
-Co tak leżysz ! wstawaj młody i weź kolacje z kuchni. Nie zapomnij też o mojej porcji !
Ależ ten dziad był nie przyjemny.
-A.. (przerwał mi )
-Na pytanie odpowiem ci przy stole !
Bez słowa odnalazłem kuchnie i nakryłem do stołu, usiadłem na przeciwko dziadka i spojrzałem sie na niego oczekując wyjaśnień. On zaczął jeść ignorując mnie więc zacząłem.
-A więc, o co w tym wszystkim chodzi ? Kim jesteś ? Po co ja tu jestem ?
Starzec miał na sobie wiele blizn świadczących o ciężkiej przeszłości i mądrości jaką zapewne posiadał. Odłożył widelec koło panierowanej piersi z kurczaka i napił się.
-O mnie nie musisz wiele wiedzieć, ale bądź świadom ,że władam każdą mądrością tajemną, jestem czarodziejem wieków, jednym z trzech braci i co jakiś czas... ( przerwałem mu)
-Trzech braci ?
-Nie przerywaj mi ! - chrząknął i kontynuował - i co jakiś czas trafia się taki ktoś jak ty, masz możliwości o których nawet nie wiesz, moim zadaniem jest nauczyć się wszystkiego czego tylko mogę i niestety chronić cię, a ostatnio masz sporo problemów.
-Skąd wiesz ?
-Mówiłem ci ! ja wiem wszystko. Ty ale drugi właśnie teraz zajmujesz się Rosaliom, ale wiedz ,że na długą metę nic z tego nie będzie, musisz każdą sekundę swojego życia włożyć w nauki.
-Chwila !
-Nie unoś głosu ! to porządny dom !
Wrrr ale on jest nie znośny, nie wytrzymam z nim ani chwili dłużej ale może mi pomoże.
-Jak masz na imię ?
-Mówi mi Gerald
-Geraldzie jeśli mi pomożesz z Rosalią to ja podejmę próbę nauki u ciebie..
-Jeśli ci pomogę ? hahaha ! ty...
-Nie przerywaj. Ty mi pomożesz zająć się Rosalią, wiesz pilnować ją i wszytko w jej życiu wrócić do normy a ja podejmę się nauki u ciebie.
-A jeśli nie ?
-Pożegnamy się
-Haha ! nie wiesz jak stąd wrócić !
-Nie martw się o to.
-Dobra wracaj to tej dziewki, nim Ruvik posunie zrobi trochę za dużo.
-Co ?
Nie zdążyłem powiedzieć ,,co" a już pojawiłem się s powrotem w psychiatryku przed monitorami.
Na jednym z nich widziałem Ruvika, wyglądał tak jak ja teraz, taki bez blizn. Rosalie siedziała na łóżku a on właśnie z niego wstawał przez moment patrząc na kamerę w rogu pokoju, była dobrze ukryta ale on wie dokładnie gdzie co jest. Wyszedł od niej i pojawił się obok mnie już taki ,,normalny"
-Co się stało ?
-Na chwilę obecną jest bezpieczna
Szybko chciałem się przeteleportować do niej ale coś pomiędzy mnie zatrzymało, stałem w ciemności, nie miałem żadnego punktu odniesienia, jakbym był w czarnej dziurze. Szedłem przed siebie w ciemność, to było jak wieczne przechodzenie przez ściany ale po między ścianami nie było żadnych pokoi tylko non stop stojąca przed tobą i wokół ciebie czarno czysta ściana.
Nagle pojawiła się smuga światła i wyszła z niej Mary ?
Podchodziła coraz bliżej, uśmiechnięta jak kiedyś, podbiegła do mnie i zatrzymała się zaraz przed moją twarzą.

-Cześć kochanie, tak strasznie tęskniła
Przytuliła mnie. Czułem dawne ciepło, uczucia powracały wraz ze wspomnieniami, to była moja Mery, tak tęskniłem. Czułem jak nieopanowana żądza przejmuje moje ciało a Mary zaczyna się śmiać, najpierw chichotać później coraz to głośniej i odważniej. I za jej plecami w ciemności pojawił się Ruvik, rzucał jakieś zaklęcie, poznałem to po niemym ruchu ustami.

Mary wbiła we mnie paznokcie i rozpłynęła się ze wrzaskiem a ja obudziłem się przy Rosalie.
Usiadłem na kancie łóżka na którym ona była i z osłupieniem próbowałem ogarnąć logikę tych wszystkich wydarzeń. Rosalie mnie przytuliła.
-Dziękuje ,że mnie stamtąd wyciągnąłeś.
Tym gestem obudziła mnie. Przytuliłem ją.
-Wyciągnąłem ?
-Tak, dziękuje, jesteś wielki.
Trwaliśmy w uścisku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz