wtorek, 14 lipca 2015

Od Rosalie

  Nie wiedziałam ile jest osób dokładnie, może być więcej ludzi od Mike'a. A właśnie to on jest wszystkiemu winny, nie wiem, czy uda się go zabić w tym momencie, nie jest głupi. Pewnie wie już, że Ruvik chce urwać mu łeb.
-Kto tu jeszcze jest?
-Nie wiem, to już wszyscy. - powiedziałam patrząc na młodych ludzi stojących przed nami.
  Wtuliłam się w Ruvika. Tęskniłam za nim... Nie spodziewałam się, że mnie znajdzie.
  Nagle z piwnic wyszedł Mike trzymając... Zoe?! Trzymał ją i przyłożył pistolet do głowy.
-Jest wampirem, Mike. Ucieknie.
-Jeśli trafię do mózgu umrze po kilku minutach. Ty jesteś jak zgaduje facetem Rosalie, ta? - spojrzał na Ruvika. - Więc zróbmy układ. Nie zastrzelę jej...
  Nagle zamieniłam się miejscami z Zoe. Jak...?!
  Widać również włada magią i się z tym za bardzo nie kryje. Albo ktoś za tym stoi. Spojrzałam w stronę Ruvika i Zoe. Spojrzeli na siebie wymyślając coś na szybko.
-Nie zastrzelę Rosalie jeśli odejdziecie. Ale gdy coś teraz zrobicie kula trafi w jej łeb.
  Zoe zacisnęła zęby i chciała na niego ruszyć, ale Ruvik ją zatrzymał. Był zdenerwowany... pff. To mało powiedziane.
  Mike ścisnął moje nadgarstki i mocniej przyłożył pistolet do głowy. Nagle Mike coś odrzuciło do tyłu. Odskoczyłam i przed sobą zobaczyłam Ruvika, jak myślę, to była ta zła część Rajana. Spojrzał się na mnie a potem za mnie w stronę Rajana, następnie zniknął. Szłam powoli w stronę Ruvika, usłyszałam strzał i ból w okolicach brzucha. Strzelił prosto w brzuch. Zaczęłam tracić oddech.
  Ruvik i Zoe zjawili się od razu przy mnie, tamte osoby zniknęły, pewnie zostały gdzieś teleportowane.
-Zajmij... zajmij się nią... - poprosił Ruvik.
-Gdzie idziesz? - spytała przerażona Zoe.
-Załatwić gnoja raz a dobrze. - złapał jakieś metalowe urządzenie i po kilku mocnych uderzeniach rozwalił Mike'owi łeb.
  Czułam, że to jeszcze nie koniec. Gdy Ruvik podszedł do mnie spojrzałam jeszcze na Mike'a. Zniknął. Została tylko plama krwi. Wiedziałam...
  Zaczęłam się dusić, nie mogłam złapać oddechu.
-Będzie dobrze Rose... trzymaj się... proszę... - szeptem mówiła do mnie Zoe.
  Ruvik przyłożył ręce do miejsca gdzie była plama krwi. Zamknął oczy i mówił jakieś zaklęcie czy coś... ból ustał. Wziął mnie na ręce.
-Co... co zrobiłeś...? - spytałam.
  Pocałował mnie w czubek głowy i uspokoił.
-Będzie dobrze. Wszystko jest już w porządku.
  Straciłam przytomność...

  (Soreczka, że krótkie ale piszę na telefonie :D Mam wenę, wiec pisać pisać PISAAAAAĆ! :D)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz