-Gerald męczy mnie to całe uganianie się za tym kolesiem, jeśli jest w więzieniu to już nie wróci no nie ? - podniosłem kubek kawy i oparłem się o blat kuchenny
-Nie wiem, może i wróci.
-Od pewnego czasu nie wiem czego chce, nie wiem czy chce być po tej dobrej stronie.
-Tamten Ruvik coś ci miesza w głowie ?
Przemyślałem to co mu powiedziałem, i stwierdziłem ,że nie musi wszystkiego wiedzieć, pozbędę się Dana zyskując jego moce, a co z nimi zrobię to już inna sprawa. W sumie sam nie wiem jestem trochę zmieszany.
-Tak chyba on, muszę się przejść. - odłorzyłem kubek i wyszedłem z domu.
Przeniosłem się do Laury ta dziewczynka jakoś mnie uspokajała. Jak zawsze, była z wilkiem. Bujała się na drewnianej huśtawce wiszącej na gałęzi drzewa. Spojrzałem się na nią a ona przytaknęła, wtedy usiadłem przy pniu.
-Widziałem tego sukuba co was zamienił.
-Nie zabiłeś go - powiedziała z rozczarowaniem
-Jeśli ją zabije zginiecie i wy.
Laura zeszła z huśtawki i przechodząc koło mnie pogłaskała mój policzek kciukiem
-Wiem - powiedziała i usiadła przy drugim drzewie wtulając się w wilka. - gdy umrzemy będziemy razem, jak kiedyś.
-Skąd ta pewność ?
-Po prostu to czuje
-To czemu się sami nie zabiliście, już tyle czasu minęło.
-Samobójstwo oznacza piekło a my tylko w niebie będziemy razem.
-Może nie będzie trzeba umierać, niedługo będę władał taką mocą która was odmieni.
-Rajan, liczymy na ciebie.
Wstałem i bez słowa poszedłem dalej w las. Nie chcę aby oni umierali, to takie nie fer, nic przecież nie zrobili. Eh.. ja już nie daje rady, mam mętlik w głowie, jakbym był na coś chory, moja psychika jest na granicy, tu trzeba walczyć a ja choruje, wszystko jest przeciwko mnie. Chyba najlepszym rozwiązaniem była by śmierć, ale ja nie jestem tchórzem nie uciekam od problemów, zwalczam je.
Jestem sam, ale nie sam dla siebie tylko sam dla innych, ja jestem w stanie pomóc im wszystkim, ale chciałbym chodź na chwilę odpocząć, oczyścić umysł, myśleć normalnie i nie czuć bólu, przez swój stan chyba... chyba odtrącam innych, nie potrafię z nikim rozmawiać, to co powiem jest jak rzucanie słów na wiatr, zaraz zapominam co chciałem tymi słowami osiągnąć, dobrze ,że nikt tego nie widzi. Każdy mówi ,że jestem normalny i ,że wszystko jest ze mną ok, i lepiej aby nikt się nie mieszał w to, już tak długo ciągnę to sam, jeszcze trochę i może wyzdrowieje.
Swoją drogą, dawno nie widziałem Mary, nie żebym narzekał ale to trochę dziwne.
~Ruvik ! - przywołałem telepatycznie ale nie pojawił się od razu, dopiero po jakieś chwili. ~ Przeszkadzam ? To dobrze. Co jest z Mary ?
~Nie będzie cię niepokoić - po tych słowach zniknął i na kolejne moje przywołania nie reagował, trudno czas chyba wracać do domu, może zastane tam Rosi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz