Dziś przyszedł do mnie sąsiad. Był to młody chłopak. Nie gadałam z nim nigdy przedtem... tylko go widywałam na ulicy.
-Tak?-zapytałam przed próg.
-Przyszedłem... zobaczyć czy wszystko jest dobrze. Nie wychodzi Pani z domu..
-Jaka Pani.. mamy mniej więcej tyle samo lat.
-Jestem Kaj.
-Zoe. Nie musisz sie martwić.
-Jesteś narkomanką?
-Nie.
-Wyglądasz jak na odwyku. Znam sie na tym. Mój brat tak wyglądał kiedy go widziałem ostatni raz... potem widziałem go w trumnie.
-Ja nie umrę.. nie za szybko.
-Mogę wejść?
Czułam jego krew.. jak płynęła w żyłach.
-To nie jest najlepszy pomysł.
-Chciałbym Cię poznać...
No i tak.. zakolegowałam się z Kajem. Od tygodni przychodzi do mnie codziennie. Jest ode mnie tylko o rok młodszy.
-Pokażesz mi to znowu?-zapytał pewnego wieczora kiedy siedział u mnie.
Moje kły sie wysunęły. Wiedział kim jestem. Nie miała mi tak nic do stracenia.. a on był czarodziejem.
Dotknął mojego kła a mnie przeszły przyjemne ciarki.
-Opowiedz mi swoja historię.. całą.
-Nie wiem.. nie chce o tym mówić.
-To o twoich przyjaciołach. Dokończ opowiadać mi to jak sie tu znalazłaś.
-A więc kiedy... odwiozłam Rose do domu.. postanowiłam odejść. Z daleka patrzyłam jak moi przyjaciele zabierając ja do domu a Cole.. szukał mnie. rozglądał sie. Czuł mnie jednak nie wiedział gdzie jestem. Potem złapałam stopa a następnie jeździłam pociągami. Aż znalazłam sie tu.. w dzielnicy biedy i zbrodni.
-Ugryź mnie.
-Nie...
-Widzę że jesteś głodna. Nie zrobisz mi krzywdy. Opanujesz to. Zobaczysz uda się.
-Boje się..

-Spójrz mi w oczy. Uda Ci się. Opanujesz to i wrócisz do przyjaciół.
-Nie... nie mam już po co wracać. Zakosztowałam krwi ludzkiej a to wedle łowców jest powodem do zabicia.
-Zabili by cie? Nie. Nie mogli by.
-Zrobili by to.
-Nie. Nie myśl tak. Zobaczą że opanowałaś to. Zresztą.. jesteś w pół człowiekiem pół wampirem. Nie zabija 50 % ciebie.
-Nie rozumiesz...
-Ależ rozumiem a przynajmniej sie staram.
-Kaj to nie takie łatwe!
-Ugryź. Napij się.
Zrobiłam to... Piłam i piłam.. Nie mogłam przestać.. jednak.. po chwili przestałam..
Zakrywając buzie powiedziałam.
-Nigdy więcej nie każ mi tego robić.
-Przestałaś. Dałaś radę. Jesteś silna.
Przytulił mnie... Rozpłakałam się... Tęskniłam za przyjaciółmi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz