środa, 22 lipca 2015

Od Rosalie

  Chciałam się stąd wydostać! Nie miałam ochoty tu siedzieć, gdy wojna się zbliża. Musiałam dokopać Ruvikowi za to, że zabił moich rodziców. Musiałam się zemścić. Musiałam. Za moją mamę... 
  Byliśmy tu już tydzień, sprawy w realnym życiu miały się dobrze, jak mówił Dan. Zoe radziła sobie dobrze, miałam wielu pomocników którzy byli na jej zawołanie. Na razie nie zapowiadało się, że mielibyśmy stąd uciec. 
  Bonnie zachowywała się dziwnie. Była zadowolona, że Dan cierpi. Nie lubił tu być, nienawidził tego miejsca. Szkoda mi go było. Dan jest osobą, która nienawidzi bliskości innych osób. Dla wszystkich jest wredny, lepiej z nim nie zadzierać. Potrafi zniszczyć życie każdemu. Jednak teraz oboje byliśmy w potrzasku. 
-Wyjdziemy stąd? - spytałam zmartwiona. - Zimno tutaj..
-Bo jest zima. - warknął Kai. 
-Co ty nie powiesz?! - wybuchnęłam. 
  Bonnie tylko słuchała z uśmiechem jak się kłócimy. 
-Wyjdziemy stąd, prawda? - spytałam Dana.
  On jednak spojrzał się na mnie. 
-Dan...? - szepnęłam przerażona.
-Nie... nie wiem... nie wiem czemu nie mogę użyć tu magii...
-Bo jestem wiedźmą? - odezwała się Bonnie - Jeśli wiedźma trafi do więzienia magia znika. 
-Pieprzysz.
-Ja też jej nie mam. Mam tylko swoją. 
-Ty... - Dan wstał ale uspokoiłam go. 
-Nic nam to nie da. Musimy wymyślić coś żeby się wydostać.
-Nie uwolnię Dana. - powiedziała Bon - Nie pozwolę, żeby ta wojna się rozkręciła. To wszystko przez niego, on chce zapanować nad magią i chce mieć ją całą. 
  Bonnie wyszła. Pobiegłam za nią zostawiając chłopaków samych. Bon Bon nie była skłonna do jakiejkolwiek współpracy z nami. Byliśmy po złej stronie, ja i Dan. Więc nie mogła nam pomóc. Może uda mi się ją przekonać.
-Chcę pozbyć się Dana. Ale nie można go zabić niczym. On się nie podda, zawsze będzie próbować rozwalić świat magii...
-Nie można go zabić na żaden sposób? - spytałam.
-Czemu pytasz? 
-Bo zaczynam sobie przypominać, że on wcale nie jest dla mnie dobrym rozwiązaniem... 
-Co to znaczy?
-Chyba... chyba mnie zahipnotyzował... zmienił wersję wydarzeń... Ja miałam się tylko do niego zbliżyć by dowiedzieć się jak go zabić...
-Tego nikomu nie powiedział. Ale to  tylko ja wiem jak go zabić. Zniszczyć. 
-Jak to zrobić? Powiedz. 
-Trzeba zamienić go ciałem z innym czarodziejem. Oczywiście musi to być facet... Nikt nie podejmuje się tego zadania bo... no wiesz... jest ryzyko, że charakter Dana pozostanie... to małe zło. Ale kuszące jest to, że ta wielka magia zostanie w ciele... 
-Jest możliwość powrotu do tego ciała? W sensie... z ciała Dana s powrotem do tego drugiego?
-Nie. To nieodwracalne. W tamtym ciele zostaje uwięziony Dan aż inna osoba nie zechce go uwolnić. 
-Dziekuję Bonnie.
-Słuchaj, wiem jak się stąd wydostać. Ale ktoś musi wrócić po Dana by się zamienić ciałami. 
-Nie wiem kto może to zrobić... Nikt chyba nie jest na tyle odważny żeby zostawić swoje prawdziwe ciało... A czy są skutki uboczne tego czaru?
-Są. Osłabienie kilkudniowe... magia wraca z wielkim natężeniem i wszystko przytłacza... Ale to minie.To ja jestem jedną z dwunastu wiedźm które założyły ten zamknięty świat. Wydostanę nas stąd. 
-Kiedy?
-Teraz. 
-Nie wydaje mi się. - pojawił się Dan. - Myślałem, że moje czary będą trwałe, ale... jednak nie są. No cóż, Rosalie. Umrzesz razem z reszta. Upsss..
  Odszedł i zniknął za drzewami.
-Szybko. 
Dan zawrócił.
-Staram się jak mogę... naprawić ten świat. Ale nie! Musicie wszystko popsuć... 
-Boisz się? - spytałam. - Bo wiemy jak cię zabić?
-Gówno zrobicie. Ja jestem tu. Tu magii nie można używać. 
  Bonnie go odepchnęła, złapała mnie za rękę i wypowiedziała zaklęcie. 
  Byłyśmy w domu. 
-Dziękuję... - szepnęłam patrząc na nią.
-Tylko jest problem, bo nie dysponujesz już żadną magią.
-Co?
-Musiałam wykorzystać twoją magię by wrócić... 
-Nie szkodzi... dziękuję. - przytuliłam ją. - I przepraszam za kłopoty... Czekaj. Kai. Został tam.
-Jest z nami. - wskazała na niego jak wstawał z ziemi. 
-Kai. Idziesz ze mną. - powiedziałam i poszliśmy.
  
  Musiałam nieźle się namęczyć, żeby znaleźć Ruvika. Na moje szczęście, znalazłam go szybko. Stanęłam na przeciwko niego. 
-Wiem jak go zabić. - powiedziałam do niego i Geralda. 
-Co? Co ty bredzisz? - zaśmiał się Gerald. - Nie da się go zabić.
-Da się uwięzić w ciele innego silnego czarodzieja. Musi być bardzo silny. 
  Spojrzeli po sobie. 
-Czekaj... Nie nienawidzisz mnie już? - spytał Ruvik.
-Byłam... gdzieś... gdzie to zniknęło. W tym miejscu jest uwięziony Dan ale gdy się wydostanie będzie silniejszy o wiele bardziej, więc trzeba się spieszyć. 
-Kto się zamieni ciałami? - spytał Gerald. 
-Ja to zrobię. - powiedział Ruvik. - Jestem dość silny. 
-Ale twoje ciało przejmie Ruvik... ten zły... 
-Tak. Niech przejmuje. Ja wezmę ciało Dana i jego magia będzie należeć do mnie. Wszystko będzie normalnie. - podszedł do mnie Rajan i przytulił. 
-To gdzie on jest? - spytał Gerald. 
-W więzieniu wiedźm. Ja muszę pójść odstawić Kai'a odpowiedniej osobie... wy zajmijcie się tym bo jeśli się zdąży wydostać to jesteśmy w dupie. Będzie naprawdę zbyt silny. 
  Musiałam dostać się do Zoe. Na szczęście znalazłam jednego z jej wampirów który wziął nad do niej. Kai musiał trafić do Zoe. Potem zobaczymy co będzie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz