Chodziłem po nim już dłuższy czas ale bez skutku, nie czułem żadnego budynku w odległości kilku kilometrów. W tym wszystkim pogoda dołowała jeszcze bardziej, wiatr ponuro poruszał gałęzie drzew a słońce znikło na stałe gdzieś za chmurami, chłodna bryza wiała mi po twarzy i rozwiewała włosy. Chyba czas iść do fryzjera. Przeczesałem ręką włosy. Nagle gdy przestałem bawić się włosami i spojrzałem prosto przed siebie, zauważyłem jakby zjawę, obydwie postaci wydawały się być niematerialne, przepuszczające wiatr i nikłe promienie wychodzące ze szczelin chmur.
Wilk i mała dziewczynka, kto by pomyślał. Jeżeli jeszcze nie została pożarta to wilk pewnie jest wilkołakiem, innego wyjścia nie widzę, a opcję z duchami kompletnie wykluczam, duchy to bajki zamiast nich dusze ludzi zmieniają się w jakieś coś, sam nie wiem.
Podchodziłem coraz to bliżej a oni mnie ignorowali, jak dwie woskowe figury, byli zajęci sobą.
-Yhm.. yy... nie boisz się wilka ? - spytałem oby rozpocząć rozmowę
Dziewczynka powoli z gracją spojrzała się na mnie i powiedziała anielsko dziecięcym głosem że nie.
Wtedy wilk rzucił mi agresywne spojrzenie i zawarczał, ale młoda go uspokoiła.
-Kim jest ten wilk ?
-To jest Michał, ja jestem Laura. A ty ? czego szukasz ?
-Dziewczyny Rosi, ktoś ją porwał, wiesz może gdzie jest jakiś stary magazyn ?
Laura wstała i wilk razem z nią, ruszyli w stronę krzaków i znikli w ciemnościach.
-Idziesz ? Pokaże ci - usłyszałem cieniutki głos Laury
Bez odpowiedzi poszedłem za nimi ale trzymając dystans od wilka, nie przepadał za mną.
Ręką odsuwałem gałęzie zagradzające drogę. Rosa z nich spadała prosto na mnie ,że aż po chwili byłem cały przemoczony.
-To jest wilkołak ? - spytałem aby zagłuszyć niezręczną ciszę
-Nie - spojrzała ukrytkiem na wilka
-To jest normalny wilk ? Taki dziki ?
-Tak, normalny wilk ale dziki raczej nie.
Dziewczynka bez problemu przeciskała się przez szczeliny między drzewami. Po kilku minutach przebijania się przesz chaszcze na naszej drodze pojawiła się rzeka, cała zabarwiona na czerwono.
Swoją obecnością wystraszyliśmy dwa wampiry który w mgnieniu oka znikły w lesie.
Laura usiadła na samum brzegu, palcami stup praktycznie dotykała lustra wody, taka mała a taka tajemnicza. Dziecko symbol miłości i bezbronności z krwią symbolem śmierci i bólu, kontrast taki jak w horrorach, lubiłem ten dreszczyk.
-Ta rzeka przepływa koło dużego magazynu który wlewa do niej krew, kiedyś nie wiedziałam skąd mają tyle krwi ale pewnego razu zauważyłam jak w wodzie unosi się głowa chłopczyka, była niewielka pewnie prześlizgnęła się przez pręty. Siedziały na niej kruki i powoli ją jadły. Mam to cały czas przed oczami. - dziewczynka schowała głowę w dłoniach wycierając przy tym kilka łez.
Wilk szturchnął ją głową na znak pocieszenia i Laura kontynuowała rozmowę.
-Jak pójdziesz w prawo za śladem rzeki, dojdziesz do magazynu, tam może znajdziesz to czego szukasz.
Usiadłem obok ignorując wilka ale pokazując mu szacunek. Nie dawały mi spokoju myśli o przeszłości Laury jak to się stało ,że jest sama i towarzyszy jej zwykły wilk.
-Sory ,że pytam, ale intrygujesz mnie, chciałbym poznać twoją historię, jesteś tu tylko z wilkiem ? Może zająć się tobą ?
Wypowiadając te słowa poczułem okrutny odór wydobywający się z rzeki, smród rozkładających się ciał.
-Jeśli chcesz nam pomóc to znajdź sukuba który rzucił na nas urok, stało się to już bardzo dawno temu ale nadal pamiętam jej kręcone włosy, bladą cerę i niewinny wzrok, omamiła nas i gdy nie dostała tego czego chce zaklęła nas. W dzień Michał jest wilkiem w nocy ja, nigdy nie możemy być naprawdę razem.
-Ale ty jesteś dopiero dzieckiem ! Jak to możliwe ?
-Nie, to że jestem dzieckiem to też jej zasługa aby nas do końca ośmieszyć. Idź już jak po drodze spotkasz damskiego sukuba z niedługimi jasno brązowimy włosami, jasną cerą, niskim wzrostem i brązowymi oczami zabij go, proszę.
-Tak zrobię, dzięki za pomoc.
Wstałem i poszedłem tak jak mi kazała, głupio mi było zostawiać małą dziewczynkę samą ale jeśli mówi prawdę to poradzi sobie.
Jakieś 7 kilometrów dalej już widziałem starą fabrykę, z daleka było czuć od niej stęchlizną. Oby Rosi jeszcze żyła. Teraz gdy stoję tuż obok jestem w stanie przenieść się prosto do Rosi, ale lepiej nie, przeniosę się do miejsca z którego wysłała mi wiadomość.
Znalazłem się w pustym pokoju, było w nim tylko kilka mebli i ani żywej duszy. Wyszedłem na korytarz i szedłem nim powoli, obdarte ściany, stare migające światło i ten zapach budowało przerażającą atmosferę, ale nie było gorzej niż w psychiatryku do którego się przyzwyczaiłem.
Chodziłem tak sporą chwilę ale nikogo nie widziałem, wszedłem do większej hali i odpaliłem fajkę.
Nie lubię palić, ale jak człowiekowi nie zależy już na życiu ale nie chce popełnić samobójstwa truje się po woli, sposobem powszechnym w społeczeństwie.
Nie długo musiałem czekać, chwilę po odpaleniu do hali weszło czterech kolesi w asyście kilku ciężko pobitych ludzi. Spostrzegłem tam Rosi.
Gdy mnie zauważyli od razu jeden zaczął strzelać, gdy inni przyglądali się mi z zaciekawieniem.
Pociski odbiły się ode mnie i wylądowały na podłodze. Całe towarzystwo było przerażone chcieli uciekać lecz zamknąłem drzwi.
Klucz się rozpłynął. Spokojnie przydeptałem fajkę i ruszyłem w ich kierunku. Widziałem jak Rosi chcę do mnie jak najszybciej podejść ale nie chce przeszkadzać, w sumie słusznie najpierw trzeba się zająć tymi kolesiami. Magią uniosłem ich nad ziemię i przykułem do ściany, zaczęli krzyczeć i wołać o pomoc.Gdy już się nimi zająłem Rosi podbiegła do mnie i się przytuliła, to jak wyglądała osłupiło mnie, kto może tak skatować człowieka. Przytulając ją spojrzałem się za jej pleców na resztę, niektórzy wyglądali jeszcze gorzej.
-Ruvik.. wydostań nas stąd.
-To wszyscy ?
-Nie, jest nas o wiele więcej
Spojrzałem jeszcze na opryszków zanim otworzyłem drzwi. Nie mogłem ich przecież tak zostawić, podpaliłem ich
i otworzyłem drzwi, teraz zostało tylko zebrać wszystkich i wyjść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz