środa, 1 lipca 2015

Od Rosalie

  Wróciliśmy do domu. Dzisiaj postanowiłam trochę zmienic wystrój domu... każde domki tutaj były w środku ''wypasione'', a ja nie lubiłam zbyt dużego pchnięcia na rzeczy związane z jak największymi luksusami. Pozmieniałam nie wiele, poprzesuwałam dwa czarne fotele w przestronnym salonie a kanapę. Ruvik poszedł dowiedzieć się,czy można kupić ten dom. Mama jakimś cudem miała tyle kasy, że wystarczyłoby na wykarmienie całej Afryki... więc pewnie się złożymy.A raczej na pewno. Jeśli dom w ogóle będzie na sprzedaż...
  Gdy wrócił Ruvik powiadomił mnie o tym, że dom można kupić. No... to co teraz zrobimy...? Mamy chyba zamiar się tu zatrzymać, Hogwart otworzą niebawem więc będzie co robić, oj będzie. Na pewno nowy nabór uczniów i te sprawy...
-Co zrobiłaś w domu?
-Małe przemeblowanie... wiem, nie mieszkamy tu... ale myślę, że takie małe zmiany nikomu nie zaszkodzą. Nie uważasz, że było tu nagracone niektórymi meblami i rzeczami które w ogóle nie powinny tu stać?
-Nie mam pojęcia, ale tak też jest ładnie. - zaśmiał się a ja wraz z nim. - To co? Bierzemy?
-Naprawdę chcesz wziąć ten dom?
-Tak. Pewnie.
-A masz zamiar wrócić do Hogwartu?
-Nie wiem. A ty?
-Ja nawet nie wiem jak wygląda nauka w nim... nigdy nie uczyłam się tam. Mam zamiar iść na studia i popracować... nawet nie wiem co będę robić.
-Pójdę podpisać papiery związane z domem.
-Czekaj! Składamy się na niego...
-Ja już go kupiłem.
-Słucham? To... ale... przecież... Ych! Chciałam się z tobą na niego złożyć!
-Nie był drogi, spadli z ceny. Mam chyba dar targowania się.
-Oddam ci część...
-Nie.
-Tak.
-Oddawaj sobie, ale ja jej nie przyjmę. - zaśmiał się i wyszedł.
  Zła usiadłam na kanapie i patrzyłam na telewizor. Plazma była ogromna, nie wiem po co komu takie luksusy, ale każdy domek tutaj był w podobnym wystroju. Były śliczne. Ale w środku... także bomba. Nie przywykłam po prostu do takich wygód.
  Koło mnie pojawiła się mama. Miała dziwny wyraz twarzy. Martwiła się, albo coś w tym rodzaju.
-Co się stało, mamo?
-Martwię się... Po świecie krążą plotki, że pojawiło się coś niebezpiecznego...
-To znaczy, co?
-Wampiry, wilkołaki...
-Ale mamo, nie było nigdy wampirów...
-Były. Ukrywały się, lecz teraz ludzie mówią różne rzeczy. Duchy plotkują, a wilkołaki krążą po lasach. Jest niebezpiecznie. Jednak są zagubieni, to dopiero coś nowego.
-Skąd się wzięli tak nagle?
-Przez epidemię ukrywali się, picie krwi z zombie nie było problemem, było nawet dla niektórych ulgą by nie zabijać ludzi. Ale teraz... zabójstwa się szerzą. Musisz uważać. Ugryzienie czy zadrapanie wilkołaka powoduje przemianę a ugryzienie wampira... to samo. Musisz być ostrożna.
-Będę...
-Tutaj ich jest sporo, mam na myśli wilkołaki. Nimfy są wybijane, powoli mnie to zaczyna niepokoić... Jestem jak matka Ziemia, to co jest ze mną związane, jak Nimfy, zabija mnie...
-Dasz radę, na pewno czarodzieje będą pomagać...
-Wiedzą czym jestem dla świata, ale ich pomoc będzie mało skuteczna w późniejszej fazie.
-Zobaczymy... Mamo, nie martw się... będzie dobrze... b...
  Zniknęła, gdy otworzyły się drzwi do domku.
-Mamy klucze, mamy alkohol, świętujemy?
-Tak... Pewnie. - uśmiechnęłam się i wzięłam od niego alkohol.
  Pożyjemy... zobaczymy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz