Obudziłam się, słyszałam głosy dobiegające z kuchni. Ktoś mówił bardzo cicho, głos męski i damski. Wydawało mi się, że tam jest Zoe i... ktoś. Wstałam, zakręciło mi się w głowie. Miałam bliznę po postrzale, trochę bolała.
Spojrzałam przez okno, było w miarę jasno. Poszłam do kuchni podpierając się o ścianę. Zoe i Cole rozmawiali siedząc przy blacie. Nie chciałam przeszkadzać, ale Zoe mnie najwyraźniej wyczuła, wiedziała już, że jestem bliżej i że już nie śpię. Zjawiła się natychmiast przede mną a Cole obejrzał się w naszą stronę. Moja przyjaciółka była ode mnie wyższa o głowę, spojrzałam do góry na nią, a ona z uśmiechem i entuzjazmem w oczach przytuliła mnie najdelikatniej jak mogła.
-Obudziłaś się! Nareszcie... martwiłam się!
Uśmiechnęłam się słabo.
-Jak się czujesz? - spytał Cole.
-Dochodzę do siebie. - spojrzałam na nich. - Gdzie Ruvik?
Spojrzeli po sobie.
-Wyszedł bez słowa. Widocznie musiał gdzieś pójść. - usprawiedliwiła go szybko Zoe.
-Widziałaś to, że... wtedy w tamtym budynku... Mike leżał z rozwaloną głową ale potem zniknął...
-Ach! O to się nie martw, skopię mu dupę razem z Ruvikiem gdy się tylko pojawi.
-Ale nie uważasz, że było to trochę... ehm... dziwne...?
-Tak, pewnie. Było... ale w tych czasach nie ma się co przejmować.
-Masz rację. - uśmiechnęłam się do Zoe.
-Głodna? Pewnie umierasz z głodu, tam nic chyba wam nie podawali...
-Zgadza się, nie podawali. Nie jadłam od trzech dni, ale nie jestem głodna.
-Mhm... Wydaje mi się, że powinnaś coś zjeść.
-Naprawdę, dziękuję, ale nie.
Usłyszeliśmy wycie wilków. Cole wstał powoli, wyluzowany podszedł do wyjściowych drzwi i spojrzał się na mnie, potem na Zoe. Wrócił się do nas i pocałował ją. Odwróciłam wzrok uśmiechając się delikatnie. Gdy się od siebie nie odrywali, wycie wilków stawało się głośniejsze i było coraz bliżej. A ja z uśmiechem westchnęłam i mówiłam dziecięcym głosikiem.
-Fuuu! Nie przy ludziaaaach!
Zaśmiali się i w końcu oderwali od siebie. Cole złapał za klamkę.
-Coś nie tak?- spytałam.
-Sfora nie jest zadowolona z tego, że jestem wpojony w wampirze, ale jak będą problemy to skopię im tyłki.
-Jesteś alfą?
-Nie... miałem taką okazję, ale nie. To zbyt duża odpowiedzialność... mam inne rzeczy na głowie.
-Jakie?
Już nie odpowiedział i wyszedł.
Czyżby Cole miał jakieś tajemnice przed nami...?
-Ja jestem głodna, pójdę zapolować... No i poszukam telefonu... gdzieś w lesie mi się zapodział. Wrócę jutro rano, muszę się z kimś zobaczyć.
-Dobra.
-Poradzisz sobie?
-Jak cholera. - zaśmiałam się i pchnęłam ją w stronę drzwi.
-Wyganiasz mnie? - udała oburzoną.
-Tak! Wyjazd z tego domu! - zaśmiałam się i przytuliłam ją.
Wyszła, a późnym wieczorem wrócił Ruvik. Od razu poszedł do mnie.
-Jak się czujesz?
-Doooobrzeee. - westchnęłam zmęczona tym, że wszyscy traktują mnie jakbym straciła rękę i była jakaś niedołężna.
-Na pewno? Potrzebujesz czegoś? Czegokolwiek...? Moż...
-Zamknij się wreszcie. - uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
Tęskniłam za jego dotykiem, zapachem, ustami... za nim całym.
-Rose... W tym stanie nie powinnaś...- wymamrotał między pocałunkami.
-Powinnam, chcę, marzę o tobie. - spojrzałam mu w oczy i znów pocałowałam.
Cała powoli zaczynałam płonąć, czekałam tylko, aż on się rozkręci. Stało się to szybciej niż przypuszczałam. Wziął mnie na ręce, nie przestając całować, poszliśmy do jego pokoju. Do mojego często ktoś wchodzi sprawdzić, czy czasem nie zjadło mnie przypadkiem łóżko lub pluszowy miś Teddy, którego mam od dzieciństwa. Tak, czasem śpię z misiem. Może to i dziecinne, Zoe mówi, że to słodkie ale gdy zobaczyła na mojej poduszce Teddy'ego, zaśmiała się co miało oznaczać, że to słodkie. Cole stwierdził, że jestem małą dziewczynką uwięzioną w ciele dorosłej, tak uważa większość moich przyjaciół, tak samo Sebastian i Martin, a nawet cała reszta tak o mnie myślą. Czy mi się to podoba...? Pewnie.
Wróciłam myślami do tego co dzieje się właśnie z moim ciałem, co robi ze mną Ruvik. Akurat dotarliśmy do jego pokoju, miał większe łóżko od mojego, uwielbiałam tu być. Miał niewiarygodnie wielgachne łóżko.
Walnął mnie na łóżko, jego spojrzenie mówiło samo za siebie. Zakradał się do mnie, podwinął moją koszulkę i całował mój płaski brzuch, idąc w górę. Dotarł do ust, oplotłam go nogami w pasie przytrzymując blisko siebie w jedyny możliwy sposób. Jego oczy płoną, ja płonę cała. Pod jego dotykiem nagle cała stawałam się gorąca, rozpalona.
Zaczął się bawić, wiedział, że na to czekam. Wiedział też, że uwielbiam to bardziej niż cokolwiek innego. To, że stawałam się jego zabawką gdy to robił... wiedział, że lubię się tak czuć. Lubię to, że on dominuje i że on ma władzę właśnie w takiej chwili jak ta.
Złapał moje nadgarstki i jedną dłonią oplótł je jak kajdanki. Uniósł nad moją głowę obie ręce i zniżył się, całował i przygryzał mój brzuch. Oddychałam coraz szybciej, coraz bardziej mnie podniecał. Zdjął mi moje niebiesko czarne bokserki i rzucił je gdzieś w głąb pokoju. Potem pozbawił mnie bluzki. Po chwili byłam w samych majtkach, gdy się na niego rzuciłam. Jego zdominowanie nie trwało jednak długo, bo za moment to on przywarł moje plecy do ściany, następnie ja jego i tak trwała między nami zaciekła walka o dominacje i kto tu ma grać pierwsze skrzypce, a to wszystko podczas mocno erotycznego nieprzerywalnego pocałunku. To on w końcu wywalczył dominację, ja się mu poddałam. Znów leżałam na łóżku. Całował każdy skrawek mojego ciała. Smakował mnie powoli, a ja byłam coraz gorętsza.
Złapał mnie i przyciągnął do siebie, potem rzucił z niewiarygodną siłą na poduszki. Padłam jak na jego żądanie. Podobało mi się to w zupełności.
Spojrzałam w jego oczy, były czarne. Pragnął mnie. A ja jego.
Po długiej grze wstępnej, po naszej zabawie... działał zdecydowanie. Wiedział czego chciał i chciał to zrobić tu i teraz.
Całował znów mój brzuch, tym razem poddawał się swojemu pragnieniu, robił teraz ze mną co chciał. Mocniej przygryzał mój brzuch, lizał. Byłam jego.
Nagle wsuwa we mnie dwa palce kompletnie mnie tym zaskakując. Wciągam gwałtownie powietrze i to nowe doznanie zaczyna się przedzierać przez odrętwienie moich myśli. Zaczynał powoli, uwielbiałam jego obecne zdecydowanie, podniecało mnie to jeszcze bardziej. Był dla mnie jak narkotyk, mogłam go brać bez końca. A to co właśnie się dzieje mi odpowiadało.
Drugim ramieniem obejmuje mnie w talii i trzyma unieruchomioną. Zduszam jęk. Ruvik wykonuje nagle kilka czynności naraz: cofa dłoń, rozpina rozporek i popycha mnie na łóżko, a chwilę później kładzie się na mnie. Nie mogłam wytrzymać - zdjęłam mu spodnie w błyskawicznym tempie. Zaczyna się poruszać, naprawdę poruszać. To nie jest zwykłe kochanie się, ale pieprzenie - ja to uwielbiam. Uwielbiam to jak on to robi, jak umie długo się ze mną bawić, podniecać samym dotykiem, rozpala mnie. Wydaję jęk. To takie cielesne, surowe i wyuzdane. Upijam się tym doznaniem.
Moje palce powędrowały niepowstrzymanie na jego plecy. Pozostawiłam na nich ślad, powoli wbijając w nie paznokcie.
Nie chciałam, by to się skończyło. Mogłam z nim to robić codziennie, przy każdej możliwej okazji. Uzależniał mnie od tego, od pierwszej chwili pragnęłam go niewyobrażalnie mocno. Teraz go mam, uczy mnie wszystkiego, pragnie mnie jeszcze. Nie chciał chyba przestawać, wyszedł ze mnie, złapał moje nadgarstki, powędrowały nad moją głowę. Puścił je, wiedziałam doskonale co chce bym robiła. Wykonywałam jego rozkazy gdy je wydawał. Czułam się jego własnością. Zbliżył się do moich ust, ale zamiast mnie pocałować polizał po policzku, powoli zbliżając się do szyi. Schodził na dół, oddychałam głośniej. Pocałował mnie w bliznę od postrzału i całował moje uda powoli zbliżając się do mojej kobiecości.
Wiłam się jak wąż, nie mogłam się powstrzymać od cichych jęków. Wprowadzał mnie w taki stan... czułam się teraz jego własnością - to również mi się podobało. Nie mogłam wytrzymać, wplotłam palce w jego rozczochrane czarne włosy, wyglądał seksownie, jego wygląd podniecił mnie jeszcze bardziej. Przeszłam trzy orgazmy, czułam się niesamowicie ale chciałam więcej.
Wreszcie wrócił do moich ust, ja automatycznie uniosłam ręce nad głowę i wbiłam się w jego usta. Co jakiś czas pojękiwałam, jego dłoń pieściła moją pierś, myślałam, że oszaleję. Oddychałam coraz szybciej.
Nie chcieliśmy kończyć, ja nie zamierzałam. Mogłam kochać się z nim cały czas. Wyglądał tak strasznie seksownie, jego oczy przybrały kolor czarny. Ta chwila musiała trwać długo.
-Kocham... Cię... - wyszeptałam.
Uśmiechnął się. Całował mnie po szyi, ssał moją skórę. Nie chciał przestać. Ja mogłabym go błagać o to, by nie przestawał, chyba wiedział, że tak myślę. Czułam, że będę miała na ciele tyle malinek, że nie będę mogła ich zliczyć. Znów we mnie wszedł, teraz oszalałam. Jęczałam, krzyczałam... czwarty orgazm. Nie mieliśmy zamiaru przestać się kochać...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz