czwartek, 9 lipca 2015

Od Zoe

Kiedy na siłę Rosa podała mi pierwszą dawkę krwi poczułam napływ siły. Dlatego chciałam drugą. Poczekałam aż wyjdzie i rozerwałam łańcuchy boleśnie raniąc sobie ręce. Jestem pół wampirem pół człowiekiem.. szybko się zagoją. Podeszłam do krat. Ścisnęłam je robiąc sobie przejście. Wbiegłam po schodach na górę gotowa do walki z przyjaciółmi.. oczywiście nie robiąc im krzywdy ale by uciec. Jednak jak wielkie  było moje zaskoczenie kiedy zobaczyłam ich leżących na ziemi nieprzytomnych. Wyczuwałam puls więc byłam spokojna. Nic im nie będzie .Wyszłam z domu. Czułam zapach kogoś obcego. I Rose. Urywał się przy drodze. Ktoś ja porwał!
Skupiłam się i postarałam się poczuć jej zapach. Był delikatny praktycznie nie wyczuwalny.. gdzieś daleko. Pobiegłam.
Znalazłam się przy jakimś starym budynku. Przy drzwiach stało dwóch chłopaków. Podeszłam do nich.. a wtedy jeden z nich krzyknął.
-Stój! Kim jesteś?
-Macie tam kogoś kto jest dla mnie bliski. Czuje ją.
-Cholera! Wampir!-krzykał drugi i strzelił mi w ramię.
Upadłam na kolana. Bolało!
-Zniszczyłeś mi koszulkę! A tak ja lubiłam!
Rozwścieczona nie panowałam nad sobą.. a zapach ich krwi był tak mocny... Zaatakowałam. Chciała mich tylko obezwładnić.. jednak instynkt był silniejszy i zatopiłam w jednym z nich kły.



Potem w drugim. Jednak nie zabiłam ich. Opamiętałam sie na tyle że przeżyją to.. no i raczej ich nie przemienię bo piłam tylko krew a nie gryzłam. A gdyby każdy człowiek z którego napije sie wampir przemieniał się.. były by na tym świecie same wampiry co nie? A poza tym jest we mnie tylko 50% wampira..
Weszłam do środka ocierając usta.
Spotkałam jakiegoś młodego chłopaka.
-A ty co tu robisz?
-Zgubiłam się.. nie wiem gdzie jestem.. pomożesz mi?-zgrywałam zagubioną niewinną dziewczynkę w tarapatach.
On sie uśmiechnął i zaczął prowadzić mnie korytarzem jak sie spodziewałam do cel. Widziałam sporo martwych dziewczyn. Co oni im zrobili?! Wściekłam się!
Rzuciłam nim o ścianę z taka siła ze stracił przytomność i na pewno długo jej nie odzyska. Skupiłam się na zapachu Rose. Wyczułam ja niedaleko.
Kiedy ja znalazłam leżała na ziemi nieprzytomna a nad nią stał jakiś chłopak.
-I co Rosalie? Co teraz zrobisz? Nikt nie uratuje cię..
-Na twoim miejscu nie byłabym tego taka pewna.-odezwałam sie a on odwrócił sie zaskoczony w moja stronę.
-Kim jesteś do cholery?!
-Jestem kimś dla kogo dziewczyna której usiłujesz zrobić krzywdę jest jak siostra wiec lepiej wycofaj sie a może cie nie zabiję.
-Ty mnie zabić? Śmieszne!
-Powiedz to twoim trzem kumplom którzy leża nieprzytomni po spotkaniu ze mną. Tych dwóch przed budynkiem ma pyszna krew.
-Wampir? Tego tu jeszcze nie mieliśmy.
Strzelił do mnie a ja cudem ominęłam kulę. Rzuciłam sie na niego i przycisnęłam go do ściany po czym zatopiłam w nim swoje kły.



Puściłam go a on usunął sie na ziemie nieprzytomny. Podeszłam do Rose. Wzięłam ja na ręce. Widziałam coraz więcej zalet w byciu wampirem... Nawet krew mi posmakowała.
Wyniosłam ja z budynku po czym położyłam na tylnym siedzeniu w samochodzie tych chłopaków. Idioci zostawili kluczyki w stacyjce. Ruszyłam w stronę domu. Zaparkowałam praktycznie pod domem. W domu słyszałam krzyki i kroki moich przyjaciół. Nie wejdę do środka. Nie po tym co dziś zrobiłam. Na szczęście Rosa o niczym nie wie.. Upewniłam sie że przez całe to zajście była nieprzytomna. Teraz też spała..
Zostawiłam samochód otwarty i zatrąbiłam tak długo aż moi przyjaciele nie wyszli z domu. Zaczęli biec do samochodu. Mnie już tam nie było. Oglądałam całe to zajście z bezpiecznej odległości. Martin wziął na ręce nieprzytomną Rosalie a Cole rozglądał sie dookoła. Na pewno czuł mój zapach...
Mi pozostało tylko odejść. I tak nie miałabym po co zostać.. Zabija mnie. Posmakowałam ludzkiej krwi a to co gorsza mi sie spodobało.. Nie mogłabym spojrzeć im w oczy. Musze odejść, zniknąć im z życia.
-Żegnajcie..-powiedziałam i poszłam przed siebie sama nie wiem gdzie..
Odeszłam tak jak to zrobił Gale.. Tak będzie lepiej..



Odchodząc jeszcze raz spojrzałam na przyjaciół.. i na Cola. Wpojenie we mnie było błędem.. Jednak to nie był jego wybór. Ból kiedyś minie..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz