Skupiłam się i postarałam się poczuć jej zapach. Był delikatny praktycznie nie wyczuwalny.. gdzieś daleko. Pobiegłam.
Znalazłam się przy jakimś starym budynku. Przy drzwiach stało dwóch chłopaków. Podeszłam do nich.. a wtedy jeden z nich krzyknął.
-Stój! Kim jesteś?
-Macie tam kogoś kto jest dla mnie bliski. Czuje ją.
-Cholera! Wampir!-krzykał drugi i strzelił mi w ramię.
Upadłam na kolana. Bolało!
-Zniszczyłeś mi koszulkę! A tak ja lubiłam!
Rozwścieczona nie panowałam nad sobą.. a zapach ich krwi był tak mocny... Zaatakowałam. Chciała mich tylko obezwładnić.. jednak instynkt był silniejszy i zatopiłam w jednym z nich kły.
Potem w drugim. Jednak nie zabiłam ich. Opamiętałam sie na tyle że przeżyją to.. no i raczej ich nie przemienię bo piłam tylko krew a nie gryzłam. A gdyby każdy człowiek z którego napije sie wampir przemieniał się.. były by na tym świecie same wampiry co nie? A poza tym jest we mnie tylko 50% wampira..
Weszłam do środka ocierając usta.
Spotkałam jakiegoś młodego chłopaka.
-A ty co tu robisz?
-Zgubiłam się.. nie wiem gdzie jestem.. pomożesz mi?-zgrywałam zagubioną niewinną dziewczynkę w tarapatach.
On sie uśmiechnął i zaczął prowadzić mnie korytarzem jak sie spodziewałam do cel. Widziałam sporo martwych dziewczyn. Co oni im zrobili?! Wściekłam się!
Rzuciłam nim o ścianę z taka siła ze stracił przytomność i na pewno długo jej nie odzyska. Skupiłam się na zapachu Rose. Wyczułam ja niedaleko.
Kiedy ja znalazłam leżała na ziemi nieprzytomna a nad nią stał jakiś chłopak.
-I co Rosalie? Co teraz zrobisz? Nikt nie uratuje cię..
-Na twoim miejscu nie byłabym tego taka pewna.-odezwałam sie a on odwrócił sie zaskoczony w moja stronę.
-Kim jesteś do cholery?!
-Jestem kimś dla kogo dziewczyna której usiłujesz zrobić krzywdę jest jak siostra wiec lepiej wycofaj sie a może cie nie zabiję.
-Ty mnie zabić? Śmieszne!
-Powiedz to twoim trzem kumplom którzy leża nieprzytomni po spotkaniu ze mną. Tych dwóch przed budynkiem ma pyszna krew.
-Wampir? Tego tu jeszcze nie mieliśmy.
Strzelił do mnie a ja cudem ominęłam kulę. Rzuciłam sie na niego i przycisnęłam go do ściany po czym zatopiłam w nim swoje kły.
Puściłam go a on usunął sie na ziemie nieprzytomny. Podeszłam do Rose. Wzięłam ja na ręce. Widziałam coraz więcej zalet w byciu wampirem... Nawet krew mi posmakowała.
Wyniosłam ja z budynku po czym położyłam na tylnym siedzeniu w samochodzie tych chłopaków. Idioci zostawili kluczyki w stacyjce. Ruszyłam w stronę domu. Zaparkowałam praktycznie pod domem. W domu słyszałam krzyki i kroki moich przyjaciół. Nie wejdę do środka. Nie po tym co dziś zrobiłam. Na szczęście Rosa o niczym nie wie.. Upewniłam sie że przez całe to zajście była nieprzytomna. Teraz też spała..
Zostawiłam samochód otwarty i zatrąbiłam tak długo aż moi przyjaciele nie wyszli z domu. Zaczęli biec do samochodu. Mnie już tam nie było. Oglądałam całe to zajście z bezpiecznej odległości. Martin wziął na ręce nieprzytomną Rosalie a Cole rozglądał sie dookoła. Na pewno czuł mój zapach...
Mi pozostało tylko odejść. I tak nie miałabym po co zostać.. Zabija mnie. Posmakowałam ludzkiej krwi a to co gorsza mi sie spodobało.. Nie mogłabym spojrzeć im w oczy. Musze odejść, zniknąć im z życia.
-Żegnajcie..-powiedziałam i poszłam przed siebie sama nie wiem gdzie..
Odeszłam tak jak to zrobił Gale.. Tak będzie lepiej..

Odchodząc jeszcze raz spojrzałam na przyjaciół.. i na Cola. Wpojenie we mnie było błędem.. Jednak to nie był jego wybór. Ból kiedyś minie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz