***
Minęły dwa dni. Dochodziłam już do siebie. Rosa z Rajan'em mieli jechać przed siebie.
-Może chcesz do nas dołączyć?-zapytała mnie Rosa która stała sie dla mnie jak siostra.
-Nie mogę. Tam jest moje miejsce.
Przytuliłyśmy się po czym wsiadłam z Gale'em do samochodu i odjechaliśmy. Musieliśmy powiadomić ludzi o tym że epidemia minęła. To będzie ciężkie do zrobienia. W stafie bezpiecznej nie jesteśmy za bardzo mile widziani.
-Prześpij się.-powiedział.
-Nie potrzebuje snu. Jestem wystarczająco wypoczęta.
-No nie wiem. Nie wyglądasz najlepiej.
-Dzięki!-zaśmiałam się.
Rose wyleczyła mnie jednak nadal rany bolały. Mimo to trzymałam się jakoś. Musiałam.
Kiedy przejeżdżaliśmy obok lasu w którym mieszkałam poprosiłam go by skręcił.
-Gdzie chcesz jechać?
-Proszę.
-No dobrze.
Prowadziłam go do wodospadu gdzie w jaskini była pochowana moja rodzina. Zaparkował i wysiedliśmy. Nie przeszkadzało mi to ze szedł ze mną.
-Gdzie idziemy?
-Do mojej rodziny.
Więcej już nie pytał. Kiedy dotarliśmy na miejsce zatrzymałam się.

W tym miejscu wszystko było cały czas takie samo. Usiadłam przy grobach.
-Jak zginęli?
-Pewnej nocy.. do schronu wdarły sie szkieletory. Spałam kiedy zaatakowały. Tata zginął w obronie mamy i moich braciszków. Kiedy zaciekawiona nagłym hałasem wyszłam z pokoju. Zobaczyłam biegnących w moją stronę braci. mama strzeliła w stronę szkieletora który ich gonił. Zawrócił i na moich oczach ja zabił. Paul pociągnął mnie i Ewana który miał wtedy 8 lat. Pobiegliśmy do kuchni. Zabarykadowaliśmy drzwi i weszliśmy do małego tunelu awaryjnego. Ewan szedł przodem a ja za nim. Paul miał już wchodzić kiedy drzwi się otworzyły i wpadły dwa szkieletory. Pozbawiły go życia. Miałam po niego wracać.. uratować go jakoś ale Ewan mnie powstrzymał. Przy wyjściu z tunelu kiedy Ewan już wyszedł dorwały go kolejne bestie. Przez parę dni siedziałam w tunelu sama, osierocona w wieku 15 lat. Sama ich pochowałam i od tamtej pory byłam sama.
-Już nie będziesz.-powiedział i przytulił mnie.
Po paru minutach wyszliśmy i pojechaliśmy powiadomić wszystkich o końcu epidemii. Wreszcie ludzie będą mogli wrócić do swoich domów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz