Mijały dni a żywe trupy nadal były w mieście. Wraz z Lakim (tak nazwałam tego szczeniaka) wyszłam na spacer. Starałam się nadal w miare normalnie żyć. Poszliśmy w przeciwną strone niż miasto bo tam jest bezpieczniej.
Lakuś biegał ale nie szczekał. Tak jakby wiedział że musimy być cicho.
Wszystko było by dobrze gdyby nagle nie wiadomo skąd wyszli ludzie z SB. Było ich dużo i byli uzbrojeni. Prawdopodobnie postanowili zaatakować miasto przejęte przez zombie i szkieletory. Złapałam Lakiego i schowałam się w krzakach. Nie mogą mnie zobaczyć.
Udało by się to gdyby nagle Laki nie zaszczekał
-Ktoś tu jest.
-Pies zombie?
-One nie szczekają..
-Żywy?
-Pewnie zarażony.
-We trójke idźcie to zobaczyć a my idziemy dalej-powiedział najwyraźniej szefuncio.
Usłyszałam kroki zbliżające się do nas.
-Laki cholera!-wyszeptałam.
Musiałam uciec. Policzyłam do trzech i zerwałam się. Było mi nie za łatwo szybko biec bo miałam na rękach Lakiego.
Tamta trójka najwyraźniej mnie zobaczyła.
-Ktoś tu jest! Człowiek!-krzyknął jeden.
-Stać bo strzelam!
Nie słuchałam. Nie mogłam się dostać w ich ręce. Wbiegłam do tunelu. Znałam te okolice bardzo dobrze. W tunelu mogłam ich zgubić. Na rozgałęzieniu tunelu skręciłam w lewo. Tam schowałam się w dziurze w ścianie.
Slyszałam ich kroki. Biegli.
-Gdzie ona jest?
-To dziewczyna?
-Co sama tu robi?
Skręcili w prawo. Ufff... Odczekałam chwile i wyszłam z tunelu. Już byłam przy wejściu kiedy zobaczyłam jednego szkieletora. Zaskoczył mnie. Uderzył we mnie i walnęłam w ścianę. Przez chwile nie wiedziałam co sie dzieje. Laki przy zderzeniu wypadł mi z rąk a teraz biegł w głąb tunelu. Mądry piesek.
Szarpałam się ze szkieletorem. Zadrapał mnie w udo. Krew płynęła bardzo szybko. Rana musiała być poważna. Na szczęście w taki sposób nie mogę się zarazić. Gdyby nie ugryzł... Wtedy nie było by kolorowo.
Kopnęłam go z całej siły przez co spadł ze mnie. Wstałam i trzymając się ręką za ranę biegłam jak najszybciej mogłam w obecnym stanie. Pobiegłam tunelem po prawo. Nie pomyślałam że właśnie tam poszli ludzie z SB. Dopiero kiedy ich zobaczyłam. Celujących w moją syrone zatrzymałam się.
-Krwawi. Jest zarażona.
-Kim jesteś?
-Goni mnie szkieletor. Uciekajcie!
Wtedy strzelili. Tylko nie we mnie a w coś za mną. Szkieletor obezwładniony upadł na ziemie. Jednak nie był już nieszkodzliwy. Ale przez jakiś czas tak.
-Kim jesteś?!
Zaczęłam uciekac. Wiedziałam że z nimi nawet nie ma po co rozmawiać. Jednak przez rane nie zdołałam odbiec daleko. Z powodu utraty sporej ilości krwi straciłam przytomność....
niedziela, 14 czerwca 2015
Od Zoe
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz