wtorek, 30 czerwca 2015

Od Ruvika

Pijąc wodę w oczy rzucił mi się uśmiech Rosi, nie uważałem takich emocji za jakieś wyróżnione ale ona pięknie się uśmiechała, obraz ten utknął mi przed oczyma na parę sekund. 
-Twój uśmiech 
-Co z nim ? 
-Jest piękny, taki szczery mimo tylu przejść 
-Wszystko wraca do normy mam powód do radości 
-No fakt... ale to dziwnie jest między nami.
-Ym.. czyli jak ?
-Nigdy nie miałem lepszej przyjaciółki, dawno nie mieliśmy chwili dla siebie. 
Z ust Rosi zniknął uśmiech i jej wzrok powędrował gdzieś na podłogę 
-Widocznie nie było czasu.
Przeteleportowałem się na krzesło obok Rosi i przytuliłem ją. Jej włosy wpadały mi do ust i do oczy gdy tylko na chwilę je otwierałem. Pachniała bzami, lubię bez, dobrze mi się kojarzy. 
-Czas to nadrobić. 
Po tych słowach wstałem i zaciągnąłem Rosi do auta, nie stawiała oporu, śmiała się niemal na cały głos. Wsadziłem kluczyki do stacyjki i przekręciłem. 
-Dokąd jedziemy ? - spytała z pełnym uśmiechem 
-Nie musisz wiedzieć
-Ale jak chcę ? 
-Nie wolisz niespodzianki ?
Przygryzła dolną wargę trochę za bardzo, nie był to gest pociągający. Usiadła z nogami na siedzeniu, trzymając się rękoma pod kolanami. 
-Wrrr... wygrałeś 
-Ja zawsze wygrywa, - uśmiechnąłem się i kantem oka spojrzałem na nią 
-Osz ty, jakbym chciała to byś nigdy ze mną nie wygrał 
-Tak sobie wmawiaj
Od dawien dawna nikomu nie puszczałem oczka dziś zrobiłem to perfekcyjnie jakbym był zawodowcem. Hah ! zawodowiec w puszczaniu oczka, jest w ogóle coś takiego ?
Samochód zaczął wibrować pod wpływem małych żwirowych kamieni pod kołami. Wjechaliśmy na trasę widokową, Auto zaparkowałem tak aby było z niego widać to co najlepsze, a mianowicie szczyty gór. Rosi nic nie mówiła, podziwiała widoki i zastanawiała się pewnie po co to wszystko, ale prawda jest taka że ona nie jest mi obojętna, muszę czasami coś dla niej zrobić. 
-Rosi ? 
-Tak Rajan ? 
-Otwórz schowek. - Rajan ? Dziwne że zaczęła mówić moje pełne imię 
Rosi skierowała najpierw wzrok później głowę na schowek,lekko zapiszczał, bez problemu zauważyła w nim to co dla niej przygotowałem, na widok tego odrazu uśmiech pojawił się na jej twarzy. Wyjęła butelkę whiskey. 
-Pijak - zaśmiała się otwierając cenzurę z butelki, zwinęła się w równą spiralę. - a geniusz wie że whiskey lepiej smakuje z lodem ? 
-Tak jest w schowku, w tej czerwonej torbie po warce. 

Miło spędziliśmy jakieś 4 godziny pijąc whiskey w aucie, wiele się o sobie dowiedzieliśmy nowego, nawet na pewno więcej niż pamiętam do tej pory bo chyba trochę nam się film urwał, wiem że było miło. 
-Ej Rajan, piękne są te góry no nie ? - wskazała szczyty ręką w której trzymała szklankę, język trochę bardzo jej się plątał. 
-Ej uważaj bo wylejesz - lekko uniosłem głos 
Rosi pokręciła szklanką i dopiła resztę, po czym odwróciła ją do góry dnem.
-Ale Rajanie tu nic nie ma - zaśmiała się i położyła mi się na ramieniu. - Chcę zdobyć szczyt gór 
-Naprawdę chcesz ? - spytałem dopijając swoją porcję 
-Tak, fajnie by było, albo... ej tam jest zimno ? 
-No tak trochę
-To nie chcę, oooo zdobyć szczyt ciepłej góry ! Ale żeby się dziadówa nie okazała wulkanem
Pod wpływem alkoholu chyba zasnąłem bo dalej nic nie pamiętam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz