-Twój uśmiech
-Co z nim ?
-Jest piękny, taki szczery mimo tylu przejść
-Wszystko wraca do normy mam powód do radości
-No fakt... ale to dziwnie jest między nami.
-Ym.. czyli jak ?
-Nigdy nie miałem lepszej przyjaciółki, dawno nie mieliśmy chwili dla siebie.
Z ust Rosi zniknął uśmiech i jej wzrok powędrował gdzieś na podłogę
-Widocznie nie było czasu.
Przeteleportowałem się na krzesło obok Rosi i przytuliłem ją. Jej włosy wpadały mi do ust i do oczy gdy tylko na chwilę je otwierałem. Pachniała bzami, lubię bez, dobrze mi się kojarzy.
-Czas to nadrobić.
Po tych słowach wstałem i zaciągnąłem Rosi do auta, nie stawiała oporu, śmiała się niemal na cały głos. Wsadziłem kluczyki do stacyjki i przekręciłem.
-Dokąd jedziemy ? - spytała z pełnym uśmiechem
-Nie musisz wiedzieć
-Ale jak chcę ?
-Nie wolisz niespodzianki ?
Przygryzła dolną wargę trochę za bardzo, nie był to gest pociągający. Usiadła z nogami na siedzeniu, trzymając się rękoma pod kolanami.
-Wrrr... wygrałeś
-Ja zawsze wygrywa, - uśmiechnąłem się i kantem oka spojrzałem na nią
-Osz ty, jakbym chciała to byś nigdy ze mną nie wygrał
-Tak sobie wmawiaj
Od dawien dawna nikomu nie puszczałem oczka dziś zrobiłem to perfekcyjnie jakbym był zawodowcem. Hah ! zawodowiec w puszczaniu oczka, jest w ogóle coś takiego ?
Samochód zaczął wibrować pod wpływem małych żwirowych kamieni pod kołami. Wjechaliśmy na trasę widokową, Auto zaparkowałem tak aby było z niego widać to co najlepsze, a mianowicie szczyty gór. Rosi nic nie mówiła, podziwiała widoki i zastanawiała się pewnie po co to wszystko, ale prawda jest taka że ona nie jest mi obojętna, muszę czasami coś dla niej zrobić.
-Rosi ?
-Tak Rajan ?
-Otwórz schowek. - Rajan ? Dziwne że zaczęła mówić moje pełne imię
Rosi skierowała najpierw wzrok później głowę na schowek,lekko zapiszczał, bez problemu zauważyła w nim to co dla niej przygotowałem, na widok tego odrazu uśmiech pojawił się na jej twarzy. Wyjęła butelkę whiskey.
-Pijak - zaśmiała się otwierając cenzurę z butelki, zwinęła się w równą spiralę. - a geniusz wie że whiskey lepiej smakuje z lodem ?
-Tak jest w schowku, w tej czerwonej torbie po warce.
Miło spędziliśmy jakieś 4 godziny pijąc whiskey w aucie, wiele się o sobie dowiedzieliśmy nowego, nawet na pewno więcej niż pamiętam do tej pory bo chyba trochę nam się film urwał, wiem że było miło.
-Ej Rajan, piękne są te góry no nie ? - wskazała szczyty ręką w której trzymała szklankę, język trochę bardzo jej się plątał.
-Ej uważaj bo wylejesz - lekko uniosłem głos
Rosi pokręciła szklanką i dopiła resztę, po czym odwróciła ją do góry dnem.
-Ale Rajanie tu nic nie ma - zaśmiała się i położyła mi się na ramieniu. - Chcę zdobyć szczyt gór
-Naprawdę chcesz ? - spytałem dopijając swoją porcję
-Tak, fajnie by było, albo... ej tam jest zimno ?
-No tak trochę
-To nie chcę, oooo zdobyć szczyt ciepłej góry ! Ale żeby się dziadówa nie okazała wulkanem
Pod wpływem alkoholu chyba zasnąłem bo dalej nic nie pamiętam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz