Cos Się działo a ja chciałem wiedzieć co, postanowiłem wyjść na zewnatrz, zombie jak jak wczesniej chodziły po lesie ale w mniejszych ilościach, nie byly agresywne, .czułem sir przy nich bezpiecznie ale nie zblirzalem się zbytnio, nagle zza pleców wyskoczył na mnie szkieletor, wywalil mnie na glebę, rzucał się jak oszalały był bardzo szybki, nie mogłem go z siebie zrzucić, siłowałem sie z nim dłuższy czas, zdolalem zrzucić go z siebie nogami i usłyszałem strzał, ktoś zasrzelił szkieleta, może na długo go to nie powstrzymało ale na tyle abyn zdarzył zaówarzyc ze osoba stzrelającą jest ktoś z sb jakis facet, teraz mierzył do mnie.
- potrafisz mówić? - spytał nie odrywając celownika z mojej głowy
-tak
-co się dzieje? Dlaczego zaczeliscie robić takie rzeczy? Nikt by nie przypuszczał ze zombie zacznie mówić.
-nie jestem zombie i tez chciałbym wiedzieć co tu sie dzieje. Jakie stanowisko zajmujesz w sb?
-laborant i ochroniaz
-szukacie leku?
-laboratorium się do nie czego nie nadaje tydzień temu byla w nim awaria, wszytko poszło w pizdu.
-znasz się na rzeczy?
-nie bardzo, tylko pomagałem.
-a opuścisz ta splówe?
Speszony opuścił bron
-twoi znajomi teraz do mnie mierzą, powiedz im cos - zauwarzylem kilka metrow za nim kilku innych
-nic nie moge zrobić...
Pocisk przeszywajac powietrze ruszył w moja stronę w ostatniej chwili przeteleportowalem się a spowrotem do szpitala niczego nowego się nie dowiedziałem.
Czas trochę wyluzowac, poszedłem do kuchni i wyciagnalem z szafki herbatę, zaparzylem ja i polorzylem ala ciastka na stole, poszedłem po Rosalie.
-może wprowadzamy trochę normalności? - usmiechnąlem sie siadając przy stole
(nie na w od że pisać na tel xP )
środa, 17 czerwca 2015
Od Ruvika
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz