poniedziałek, 15 czerwca 2015

Od Zoe

Obudziłam się w jakimś pomieszczeniu. Powoli uświadamiałam sobie co się stało. Spojrzałam na udo gdzie powinna być rana. Miałam w tym miejscu duży opatrunek. Gdzie ja jestem? Rozejrzałam się.
Byłam w celi w lochach SB? No to są chyba jakieś żarty!
Wstałam a wtedy od razu tego pożałowałam. Rana otworzyła mi sie i opatrunek zaczynał zmieniać kolor na czerwony. Cholera!
-Jest tu ktoś?!-krzyknęłam jednak nie usłyszałam odpowiedzi.
Uznali pewnie że zostałam zarażona. Jednak tak noe było. Szkieletor tylko mnie udrapał a nie ugryzł. Byłam czysta i zdrowa (nie licząc nogi).
Siedziałam tak wceli pare godzin aż wreszcie przyszedł jakiś fscet
-Kim jesteś?-zapytał.
-Najpierw może byś się sam przedstawił.
-Ja pytam ty odpowiadasz. Kim jesteś?
-Jestem człowiekiem.
-Co robiłaś w lesoe sama?
-Spacerowałam.
-Jak uciekłaś z SB i dlaczego wcześniej cię tu nie widziałem?
-Bo nie jestem z SB. Urodziłam się w lesie i tam mieszkam
-Sama?
-Z pieskiem a kiedyś z rodziną.
-Dlaczego ne przenieśliście sie do Sb?
-W lesie jest lepiej...
Zadawał setki pytań a ja odpowadałam zdawkowanie. Nie zamierzałam tu zostać. Przy najbliższej okazji spadam stąd.
(Sorki że krotkie ale tel i oczy same mi sie zamykają)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz