Zeszłam z dachu i poszłam szukać Ruvika. Biegałam po korytarzach i szukałam go wołając. Znalazłam go po przeszukaniu trzech pomieszczeń.
-Co się dzieje? - spytał zamyślony.
-Zbliża się tu Strefa...
-Jak to?
-Słuchaj... zobaczę czy to nie są moi przyjaciele, jeśli tak to nie mamy się czego obawiać.
-Jesteś zakażona, zorientują się, że masz infekcje i zabiją cię.
-Nie zabiją mnie. Spokojnie. Poczekaj tu.
Wybiegłam na zewnątrz i wyszłam przez dziurę w płocie. Na swojej drodze spotkałam Gale'a. Pobiegłam w jego stronę i stanęłam na przeciwko przyjaciela.
-Ty... ty żyjesz?
-Żyję... Gale, czemu jesteś tu tak daleko od miasta?
-A ty?
-Odpowiedz mi najpierw.
-Twój ojciec zarządził przeszukanie lasów i domów jeszcze raz bo zombie zaczynają zabijać szkieletory, stają w obronie ludzi. Zabijają już tych, którzy są blisko przemiany w szkieletory.
Zaskoczona ucieszyłam się. Jest nadzieja!
-Muszę sprawdzić to miejsce. - spojrzał na szpital.
-Nie. - zatrzymałam go. - Nikt tam nie wejdzie... Nikogo tam nie ma, jestem tylko ja i mój... przyjaciel.
-Ktoś żywy, ta?
-Tak.
Wyjął skaner, przestraszyłam się. Jak zobaczy zakażenie zwinie mnie do SB. Nie zostawię Ruvika, nie chcę go zostawiać. Chcę tu być. Z nim.
-Popsuł się. - westchnął wpatrując się w urządzenie. - Sprawdzę go na tobie.
-Sprawdź na sobie.
-Co to ma znaczyć? Sugerujesz coś?
-Tak, jestem zakażona.
-Co?!
-Tak, dobrze słyszałeś. Ale mój przyjaciel wynalazł coś co zapobiega infekcji.
-Żartujesz sobie ze mnie, tak?
-Ile mnie nie ma? No ile? Od tamtego napadu na naszą szóstkę jestem zakażona. Minął miesiąc, chcesz mnie zastrzelić? Gale, jesteś moim przyjacielem...
-Znaleziono żywą w lesie.
-Widziałam ją już wcześniej.
-Jestem jej opiekunem, jak ona coś spieprzy będę musiał ją ganiać po lasach. Daj mi znać, jakkolwiek.
-Czekaj... wiesz coś jeszcze o zombie?
-Jest gdzieś w mieście grupa zombie która podobno... czuje... czy coś, nie wiemy co to dokładnie ma znaczyć, mamy patrolować teren.
-Tu jest moje miejsce i stąd się nikt nie rusza. A co u mojego taty?
-Jest załamany twoim zniknięciem, organizował wszelkie akcje ratunkowe ale bez skutku.
-Ja nie wrócę. Nie chcę.
-Jasne.
Weszłam do szpitala i usiadłam koło Ruvika. Słuchał radia. Słyszałam to co mówiono, że zombie zaczynają chronić ludzi przed szkieletorami, przed ich napadami.
Spojrzałam na Ruvika zaskoczona.
-Słyszysz to? Jest fantastycznie!
-Ciekawe co ich ruszyło...
-Fakt... ale... cudownie! Zaczyna się wszystko układać, po tylu latach infekcji zaczyna się polepszać...
-Rozmawiałaś z tym z SB?
-Tak. Powiedziałam, że nie ma tu czego szukać, chyba nie chcesz wrócić do świata zamkniętego i ograniczonego? Jeśli chcesz powiedz, pójdę z tobą.
-Czemu nie poszłaś z nim?
-Bo nie chcę cię tu zostawić.
-Jeśli jest ci tu źle, idź...
-Poszłabym, gdyby było mi źle. - uśmiechnęłam się do niego. - Zostaję z tobą, jest mi tu dobrze. Przy tobie jest dobrze...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz