nadszedł czas gdy miała zdecydować o dalszej przyszłości.
Wszedłem do jej izolatki i bez emocjonalnie spytałem.
-Podjęłaś decyzję ?
-Nie chcę być królikiem doświadczalnym
-To twój wybór. A wiec chcesz się zmienić tu czy w lesie ?
-Ale jak to ?.. tak po prostu ? Nie chcesz, no nie wiem, przekonać mnie ?
-Przykro mi bardzo, człowiek który został od-alienowany od ludzi nie potrafi wyrażać uczuć
w stosunku do nich. Mam specyfik który powstrzymał by zarazę na jakiś czas ale nic nie
trwa wiecznie. Jeśli chcesz to możesz uniknąć bólu związanego z przemianą i umrzeć teraz.
-Jesteś psychopatą ! Nie wiedziałam że człowiek może mieć tak porytą psychikę ale staram
się ciebie zrozumieć.
-Nie zrozumiesz - przygnębiony oderwałem od niej wzrok

Wychodząc z izolatki jeszcze dodałem
-Podejmij decyzje do wieczora.
Gdy rozmawiałem z tą dziewczyną coraz częściej rozmyślałem do Mary.
Mery, tęsknie.
Prosto od Rosalie poszedłem do lasu, chwilowo nie widziałem nikogo nawet jednego zombie,
to nie dobrze...będę musiał się pofatygować gdzieś dalej w las.
Spokojnie spacerkiem szedłem wzdłuż ścieżki wypatrując zombie lub jakiegoś jedzenia.
Aż dziwne ,że przeszedłem taki kawał lasu i nikogo nie spotkałem, coś się stało ?
Rozmyślając nawet nie zauważyłem upływającego czasu i drogi jaką przeszedłem, natrafiłem na jakiś dom, był zatarasowany chyba z każdej strony. Kiedyś w nim musiała mieszkać szczęśliwa rodzina, wnioskuje to z huśtawki, miejsca na grill i piaskownicy, a gdy zobaczyłem kojec dla psa niemal od razu pomyślałem o Izaku, moim psie który został zombie, nie był to miły widok.
Uważnie podszedłem do frontowych drzwi i sprawdziłem solidność barykady, nie było możliwości wejścia do środka dla mugoli ale czarodziej da sobie z tym radę, prze teleportowałem się do środka i zacząłem penetrować wszystkie szafki, nie było tam nic co by mnie zainteresowało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz