wtorek, 16 czerwca 2015

Od Ryvika

"Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie,,

Ostatnimi czasy nie czułem żadnych euforii czy rozczarowań, poruszyła mnie tylko śmierć Mary, to co spalilem nie było nią,  nie wiem kiedy umarła, może juz wtedy w pożarze ? A może gdy wypowiedziała jako bestia swoje ostatnie słowa  ,,Rajan" jej śmierć o dziwo nie dotknęła mnie zbyt mocno, może juz się do tego przygotowalem podświadomie?  Może przez to ze dawno nie odwzajemniała moich uczuć, nie wiem. Ale nie tylko ta śmierć obudziła we mnie emocje, gdy Rosalie mnie przygtuliła cos we mnie drgnęło, poruszyło do tego stopnia ze oczy zaszły mi łzami. Odeszła przepraszając a ja stałem jak słup, to było dziwne i nieznane mi uczucie, od lat nikt nie okazał mi jakich kolwiek uczuć.
Zamyślonym krokiem poszedłem do laboratorium, tam obok siebie stały mocno przytwierdzone do kamiennego stołu dwie głowy,  męska i żeńska zombie. Patrzyły się wprost na siebie, zwykle gdy tylko otwieralem drzwi ich wzrok stawał na mnie ale tym razem nie, może to szczegół ale może okazać sir istotny. Zaraz zabralem się za badanie tego zjawiska. Gdy zacząłem dłubać małym chaczykiem w mózgu mężczyzny,  kobieta uroniła łzę.
-co jest? 
Po czym umarła, jej oczy nie zachodziły juz zieloną mazią, były normalne, odwrocilem wzrok dosłownie na chwilę od drugiej głowy zombje i gdy znów się nią chciałem zająć ona też zmarła również z normalnymi oczyma.
Strsznie mnie to intrygiwało.
Może próbując nawiązać ze sobą kontakt poruszyły tez tą wyłączona część muzgu, ale jak to możliwe ?!
Nie mogłem w tym wszystkim znaleźć racjonalnego rozwiązania wiec poszedłem po rade do Rosalie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz