Zabić. Zjeść. Pożreć.
Zabij coś. Teraz. Zrób to.
Będzie ci lepiej. Zobaczysz.
Czułam, jak kurczy mi się żołądek i twardnieje, zmieniając się w kawałek żelaza - ale żelaza wydrążonego i łaknącego wypełnienia. Znowu byłam głodna, tak piekielnie głodna... Tylko że nie pragnęłam jedzenia. Pragnęłam... Nie bardzo wiedziałam czego. Potrzebowałam go jednak.
Natychmiast.
Dzwoniło mi boleśnie w uszach. Na czoło i dłonie wystąpił pot; spływał strużkami po plecach. Pokój zawirował, traciłam równowagę, zamachałam rękami aby ją zachować... ale i tak się przechyliłam gwałtownie... i poczułam gwałtowne i ostre ukłucie w całym prawym boku. Domyśliłam się, że runęłam na podłogę.
Pomocy! - próbowałam zawołać, ale z moich ust nie wydobyły się żadne słowa. Serce biło mi coraz szybciej, puls przyspieszył. Płuca zacisnęły się jeszcze bardziej, uczucie gorąca nasiliło. Miałam wrażenie, że dłonie i stopy ulegają mutacji, zamieniając się w bryły lodu.
Czyżbym... przechodziła następny etap przemiany? Tak, na pewno.
Wyszłam... coś mną kierowało. Nawet nie wiedziałam gdzie jest wyjście. R.Z. prowadziła mnie gdzieś, przejęła nade mną kontrolę. Nie mogłam tego zatrzymać, prowadziła mnie po schodach w dół, potem nie wiedziałam gdzie jestem i co robię. Ocknęłam się dopiero potem, słyszałam znów jej głos.
Pchnij te drzwi Rosalie.
Tam ktoś jest. Zobaczysz całą prawdę.
Pchnij te drzwi.
Dalej. Rose, wiem, że chcesz.
Chcąc odejść ona mnie jakoś zatrzymała. Kazała się odwrócić. Nagle drzwi same się otworzyły, choć były zamknięte na klucz. Wepchnęła mnie do środka, słyszałam jej śmiech w swojej głowie... miałam dość. Gdyby ktokolwiek uwierzył mi w to co się dzieje w mojej głowie...
Nagle z góry skoczyło... coś. To była jakaś zmutowana kobieta.
-Gdzie ty mnie zabrałaś R.Z.?! - wycedziłam.
Ale nie odpowiedziała.
Słyszałam tylko jej śmiech. Przerażający szyderczy śmiech. Jednak to... ta dziewczyna mnie nie zaatakowała. Byłam przerażona, czemu mnie nie atakuje...?!
Ponieważ jesteś w połowie zombie. Nie widzi zagrożenia, jesteś połówką, jak ona. Widzisz? Niedługo będziesz taka jak ja. Całkowite zombie. A poddajesz mi się nieświadomie. Tak jak teraz. Robię z tobą co mi się podoba. Ha ha ha!
Byłam w szoku. Ta dziewczyna odeszła po chwili, zniknęła. Nagle pojawił się Ruvik, był zły, że tu weszłam. Pociągnął mnie na korytarz i zamknął drzwi.
-Jak się tu dostałaś?
-To nie ja... ja nawet nie wiem jak tu przyszłam... - tłumaczyłam się przestraszona. - To dla niej szukasz lekarstwa? Po to ci jestem... jako królik?
-Nie ważne.
-Pomogę ci.
-Co?
-Pomogę ci... dla mnie chyba nie ma ratunku... a podejrzewam że ta dziewczyna jest dla ciebie kimś ważnym... Potrzebuje lekarstwa jak wszyscy ale powinna je dostać jako pierwsza jeśli ty je zrobisz. Może uznajesz mnie za idiotkę ale... mimo to pomogę ci.
Zdziwiony spojrzał na mnie i nic nie powiedział. Zamknął drzwi i poszłam za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz